Rzeczpospolita
02.10.04 Nr 232
Drukuj artykulWyslij artykul
Przesladowania akowcow w Polsce Ludowej

WIELKIE POLOWANIE

Zolnierze WiN ze Zwiazku Zbrojnej Konspiracji. Zdjecie wykonane prawdopodobnie we wrzesniu 1946 r. w Radomiu, w zwiazku z ujawnianiem sie zolnierzy ZZK, ktorzy chcieli w ten sposob ratowac swego dowodce, aresztowanego przez UB

(C) "ZOLNIERZE WYKLECI"/ OFICYNA WYDAWNICZA VOLUMEN

ANDRZEJ KACZYNSKI

3 wrzesnia 1944 roku Niemcy uznaly prawa kombatanckie zolnierzy Armii Krajowej. ZSRR takiego zobowiazania nigdy nie zlozyl. 31 lipca Stalin rozkazal rozbroic AK. W jego slady poszli polscy komunisci. Gomulka oswiadczyl: "Akowcy okazali sie elementem wrogim, ktory bezwzglednie nalezy usunac". Zambrowski uzyl ostrzejszego slowa: "wytepic". Jak robactwo.

W okresie Polski lubelskiej zwalczaniem AK zajmowaly sie wylacznie sluzby sowieckie, Smiersz i NKWD; PKWN zrzekl sie jurysdykcji. W ciagu roku NKWD schwytal 60 tysiecy i wywiozl do ZSRR 50 tysiecy akowcow - glownie tych, ktorzy w akcji "Burza" razem z Armia Czerwona walczyli przeciw Niemcom. Sowieci okazali, ze za nic maja braterstwo broni i krwi. 21 lipca 1945 roku sad w Moskwie skazal na wiezienie przywodcow Polski Podziemnej - ministrow rzadu RP, dowodce Sil Zbrojnych w Kraju, czlonkow Rady Jednosci Narodowej, dzialaczy politycznych. Rownoczesnie aparat bezpieczenstwa Polski Ludowej zaczal przejmowac od sluzb sowieckich zadanie zwalczania konspiracyjnych organizacji niepodleglosciowych i tropienia zolnierzy - rozwiazanej 19 stycznia 1945 roku - Armii Krajowej.

Konspiracja poakowska

Pierwsza poakowska struktura konspiracyjna "Nie" miala swoj cel zapisany w nazwie ("Niepodleglosc"), ale nie miala prowadzic walki zbrojnej, dywersji czy partyzantki. Ograniczala sie do samoobrony, wywiadu i kontrwywiadu, propagandy oraz lacznosci z rzadem RP, oczekujac na ulozenie stosunkow z ZSRR. Rada Jednosci Narodowej - wbrew stanowisku wladz na uchodzstwie - uznala, ze warunkiem wszczecia negocjacji z Sowietami jest przyjecie ukladow jaltanskich, i zlozyla odpowiednia deklaracje. Ale Stalin zadnych negocjacji nie mial zamiaru prowadzic, dlatego kazal podstepnie aresztowac, uprowadzic i osadzic przywodcow Polski Podziemnej.

Zamiast zdekonspirowanej i spenetrowanej przez NKWD organizacji "Nie" powolana zostala Delegatura Sil Zbrojnych na Kraj z zadaniem "rozladowania lasow", czyli zakonczenia dzialalnosci partyzanckiej. Delegat plk Jan Rzepecki byl zwolennikiem tajnej demobilizacji. Ale UB naklonil aresztowanego komendanta Obszaru Centralnego DSZ Jana "Radoslawa" Mazurkiewicza, by wezwal akowcow do ujawnienia sie, co prawda, na korzystniejszych warunkach niz bezwarunkowa kapitulacja na upokarzajacych warunkach "amnestii" z 2 sierpnia 1945 roku.

Trzecia poakowska struktura konspiracyjna, Zrzeszenie Wolnosc i Niezawislosc, byla organizacja cywilna, obywatelska, nastawiona na kultywowanie idei niepodleglosci, opor przeciwko sowietyzacji, a nie walke zbrojna (dlatego, paradoksalnie, przywodcy WiN staneli na czele oddzialow partyzanckich; nie po to, zeby je prowadzic do boju, lecz bezpiecznie zdemobilizowac i pomoc zolnierzom "urzadzic sie" w cywilu).

Przeszkoda w realizacji tych planow stal sie brak pieniedzy i slabosc komorek "legalizacji". Dotknelo to szczegolnie oddzialy wilenskie i nowogrodzkie, ktore przeniosly sie na Bialostocczyzne i Podlasie. Demobilizacja oddzialow, ktore stracily zaplecze: rodziny, sasiadow, gospodarstwa, domy, wymagala pieniedzy na odprawy dla zolnierzy i falszywych dokumentow, a tych brakowalo.

Czesc dowodcow - jak major Zygmunt Szendzielarz "Lupaszka" - sprzeciwiala sie zaprzestaniu walki z pobudek ideowych.

Ale "rozladowanie lasow" postepowalo z oporami glownie za sprawa sowieckiej i polskiej bezpieki. Losy ujawnionych juz akowcow byly dla nastepnych przestroga, ze nie wolno zaufac amnestii, gwarancjom bezpieczenstwa i slowu honoru czekisty.

Zwyciestwo prowokacji

Plk Jan Mazurkiewicz "Radoslaw", byly szef Kedywu KG AK, ostatnio szef Obszaru Centralnego Delegatury Sil Zbrojnych, aresztowany 1 sierpnia 1945 roku, podjal w wiezieniu rozmowy z bezpieka. Uzyskal zgode na przeprowadzenie ujawniania sie akowcow przed utworzona przez siebie Komisja Likwidacyjna AK, a nie przed funkcjonariuszami UB, czego domagal sie dekret o amnestii. W ciagu trzech miesiecy z tej mozliwosci skorzystalo 60 tysiecy zolnierzy. Byl wsrod nich Jan Rodowicz "Anoda" z Batalionu "Zoska". "Radoslaw" zapewnil go, ze ma gwarancje, iz ujawniajacy sie akowcy nie beda represjonowani za dzialalnosc konspiracyjna i posiadanie broni. Co sa warte gwarancje komunistow, "Anoda" przekona sie za trzy lata.

31 pazdziernika aresztowana zostala kierowniczka dzialu lacznosci zagranicznej WiN Emilia Malessa "Marcysia". Takze w AK kierowala komorka lacznosci zagranicznej "Zagroda". Odpowiadala za sprawny przerzut kurierow, ekspedycje poczty, przyjmowala cichociemnych. Za prace konspiracyjna i udzial w powstaniu otrzymala Virtuti Militari. Uciekla z transportu do Rzeszy, zorganizowala wyprawe ostatniego kuriera kpt. Jana Nowaka-Jezioranskiego. Nalezala do kierownictwa organizacji "Nie", Delegatury Sil Zbrojnych, WiN.

W ciagu kilku dni w wiezieniu "Marcysia" dala sie przekonac szefowi Departamentu Sledczego Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego plk. Jozefowi Rozanskiemu. Ujawnila mu przywodcow i struktury WiN. Rozanski dal jej "oficerskie slowo honoru", ze nikt z ujawnionych nie trafi do wiezienia. W wyniku jej zeznan juz 5 listopada aresztowano pulkownikow Jana Rzepeckiego i Antoniego Sanojce. Nastapilo jedno z najdziwniejszych wydarzen w dziejach konspiracji: oni takze ulegli Rozanskiemu. Dwa miesiace wczesniej bardzo surowo potraktowali "Radoslawa" - za ogloszenie apelu do zolnierzy AK o ujawnienie sie nazwali go zdrajca. Teraz "zasypali" cale kierownictwo, struktury, lacznosc, drukarnie, fundusze (milion dolarow) WiN.

Zolnierze V Brygady Wilenskiej AK nad Bugiem. Bialostocczyzna, lato 1945

(C) "ZOLNIERZE WYKLECI"/ OFICYNA WYDAWNICZA VOLUMEN

Rzepecki, wytrawny konspirator, jeden z najwybitniejszych oficerow AK, szef BiP, z ubeckiego wiezienia wydawal podwladnym "rozkazy" ujawnienia kolejnych ogniw organizacji. Po dwu miesiacach wiezienia, gdy juz nie mogl ludzic sie co do slownosci Rozanskiego, wezwal kpt. Golebiewskiego, wiceprezesa WiN, na "odprawe", na ktorej czekali na niego tylko ubecy!

Gdy "Marcysia" zorientowala sie, ze ludzie, ktorych ujawnila, zostali aresztowani, podjela protest glodowy. Po wyjsciu na wolnosc blagala Rozanskiego, ministra Radkiewicza i Bieruta o dotrzymanie slowa - bez skutku. Prowadzila demonstracyjne glodowki pod wiezieniem na Rakowieckiej. 5 czerwca 1949 roku popelnila samobojstwo.

Eksterminacja

Najwiekszym - jesli chodzi o liczbe ofiar - zwyciestwem ubeckiej prowokacji stala sie likwidacja, jesienia 1946 roku na Podbeskidziu, zgrupowania Narodowych Sil Zbrojnych Henryka Flamego "Bartka". W polowie roku "Bartek" stracil kontakt z centrala. Nawiazal z nim kontakt oficer bialostockiej AK ppor. Henryk Wendrowski. W 1944 roku po aresztowaniu przez NKWD przeszedl na strone komunistow. Zostal agentem sowieckich, a potem polskich sluzb bezpieczenstwa. Przedstawil sie jako wyslannik centrali NSZ. Wydal Flamemu rozkaz przeniesienia oddzialu z Beskidu Slaskiego i Zywieckiego pod Jelenia Gore. Nie wszyscy zolnierze, zwlaszcza gorale, godzili sie wyjechac. We wrzesniu i w pazdzierniku samochodami UB w co najmniej trzech transportach wywieziono nie mniej niz 150 ludzi, a ponadto zapasy broni, amunicji i sprzetu.

W nieznanym dotychczas miejscu (albo miejscach) na Opolszczyznie podjeto ich kolacja i alkoholem. Do kwatery wrzucono granaty, dobito rannych. Wedlug innej wersji zostali umieszczeni w zaminowanym budynku i wysadzeni w powietrze. Ocalal jeden z wywiezionych i zawiadomil "Bartka". Flame (ktory w czasie dyslokacji oddzialu leczyl sie z ran) zlustrowal jedno z domniemanych miejsc kazni. Mial powiedziec, ze stracil 90 najlepszych ludzi. Wersja druga ma za podstawe zeznanie bylego funkcjonariusza UB i relacje mieszkancow jednej z wiosek na Opolszczyznie. Byc moze likwidacja zgrupowania NSZ przebiegala w trzech etapach i wszystkie relacje oddaja czesc prawdy.

Szacunkowe oceny strat wahaja sie od 100 do 200 ludzi. W zniszczeniu zgrupowania "Bartka" mial brac udzial oddzial wojsk NKWD, ale "kombinacja operacyjna" byla dzielem polskiej bezpieki i najprawdopodobniej odbyla sie za wiedza wiceministra MBP Romana Romkowskiego. IPN prowadzi w tej sprawie sledztwo.

... ale pozostali ludzie podziemia

Pod koniec 1947 roku na odprawie "aktywu" MBP referat "Nowy etap walki z reakcja" wyglosila plk Luna Brystygierowa. "Terrorystyczne i polityczne podziemie przestalo byc grozna sila, ale pozostali ludzie podziemia". Wrog - mowila - nie idzie teraz do lasu, do oddzialow zbrojnych, lecz na uczelnie lub do pracy w biurach i fabrykach, wiec tam go nalezy szukac i unieszkodliwiac.

Ta dyrektywa w istocie nie byla wcale nowa. Tak naprawde zbrojne podziemie w zadnym momencie nie stwarzalo powaznego zagrozenia dla ZSRR i ustanowionego przezen porzadku w Polsce. Dysproporcja byla wielka. W Polsce lubelskiej przez pol roku stal milion zolnierzy. Pod koniec 1945 roku porownanie potencjalu ludzkiego wyrazalo sie stosunkiem dwadziescia do jednego, w sprzecie zas sto do jednego. Zawsze chodzilo o ludzi, tylko w zaleznosci od potrzeb zmienialy sie formy ich zwalczania, tepienia, eliminowania, unieszkodliwiania. Raz byly to natarcie, oblawa, przeczesywanie, kociol, poscig, zasadzka, innym razem inwigilacja, prowokacja, rozpracowanie agenturalne, donos, wiezienie, sledztwo, kapturowy proces, skrytobojstwo, mord sadowy.

Jeszcze nie bilans

Trudno wydzielic przesladowania zolnierzy AK z caloksztaltu terroru i represji okresu stalinizmu. W latach 1944 - 1956 przez wiezienia przeszly dwa miliony osob. Co najmniej 5 tysiecy zostalo skazanych na kare smierci z przyczyn politycznych, wykonano przeszlo polowe wyrokow. Wedlug spisu, sporzadzonego na podstawie dokumentow w Centralnym Zarzadzie Zakladow Karnych w 1993 roku, straconych, zmarlych i zamordowanych w aresztach, wiezieniach oraz obozach pracy w latach 1944 - 1956 bylo 20,5 tysiaca. Prawie 6 mln ludzi bezpieka zakwalifikowala do kategorii "element przestepczy i podejrzany", a wiec co trzeci dorosly Polak byl inwigilowany przez sluzby specjalne.

W 1956 roku na mocy amnestii z wiezien PRL zwolniono 35 tysiecy bylych zolnierzy AK. Nie byl to jednak koniec przesladowan. Ostatni "lesni" zgineli po Pazdzierniku: ppor. Stanislaw Marchewska "Ryba" w 1957, a Jozef Franczak "Lalek" w 1963 roku. Cichociemny Adam Boryczka, partyzant AK na Wilenszczyznie, a po wojnie kurier WiN, skazany w 1954 roku, opuscil wiezienie w 1967 roku. Porucznik AK i NSZ Czeslaw Czaplicki zyl pod zmienionym nazwiskiem; w 1963 roku zostal aresztowany przez SB, prokurator zadal kary smierci, wyrok opiewal na 10 lat.

Miara dlugotrwalosci represji moze byc fakt, ze poza krotka odwilza po Pazdzierniku 1956, oczywiscie niesluszne i bezprawne, wyroki na akowcow nie byly rewidowane az do 1989 roku.

Sluzba Bezpieczenstwa do konca inwigilowala srodowiska akowskie. Antoni Bartolik, byly zolnierz AK, po wojnie Konspiracyjnego Wojska Polskiego, zostal w 1982 roku, w stanie wojennym, internowany za "wrogi stosunek do PRL", chociaz zadnej dzialalnosci politycznej nie prowadzil od 35 lat. Profesor UJ Waclaw Felczak, historyk, kurier w latach 1939 - 1948, byl "rozpracowywany" do 1989 roku. Juz po porozumieniach Okraglego Stolu, gdy "Solidarnosc" zglosila do Sejmu kandydature Olgi Krzyzanowskiej, w SB przegladano teczke jej ojca, generala "Wilka". -


| ISO-Latin2 |   
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staze | Zglaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.