Savoir Vivre
2008.05.15

Dlaczego wypadlem z drogi?

{Piotr Wroblewski} Wlasciciel szkoly rajdowej

Prosta na wyjsciu z zakretu. Pogiety samochod w rowie. Oszolomiony kierowca nie wie, co sie stalo. Zastanowmy sie razem z nim: gdzie tkwil blad? Przyczyny wypadkow omawialem wielokrotnie. Dzisiaj skupie sie nie na kolizjach z innym pojazdem, lecz na przyczynach tego, ze samochod opuszcza jezdnie i wpada do rowu, uderza w drzewo lub dachuje poza droga. Jednym zdarza sie to na prostej, innym na zakrecie.

Na wstepie zaznaczam, ze pomijam kwestie jazdy po alkoholu. Jako instruktor jazdy sportowej nie zajmuje sie reakcjami kierowcy po kieliszku na awaryjne sytuacje drogowe.

Na prostej:

Najbardziej typowymi przyczynami wypadniecia z prostej drogi sa:

Nagly, zbyt gwaltowny skret kierownica, np. reakcja na auto zblizajace sie "na trzeciego" z przeciwka. Moze to byc takze proba ominiecia dziury, kamienia lub korekta toru jazdy po zagapieniu sie, powodujaca za mocne szarpniecie przednimi kolami.

Utrata przyczepnosci podczas jazdy na wprost. Wjazd przy duzej predkosci na wyboisty fragment (poprzeczny garb, nierowne laty asfaltu itp.) powoduje czasami chwilowe oderwanie wszystkich kol od nawierzchni. Wielu kierowcow reaguje na strach puszczeniem kierownicy. Tymczasem samochod nie wylatuje z "hopki" idealnie prosto, tylko zwykle pod pewnym katem. Gdy dobija na chocby lekko skreconych kolach (puszczona kierownica!), na ogol nie ma ratunku: od razu sciaga w bok i wypada z drogi. Przy sporej predkosci nawet mocne trzymanie kierownicy rzadko pomaga: na kompensujaca kontre brak czasu. Niemniej, zawsze i wszedzie lepiej kierownice trzymac niz ja puszczac.

Zjechanie podczas jazdy na pobocze. Zdarza sie wskutek zasniecia lub chwilowej dekoncentracji (np. przy telefonowaniu, sieganiu po kanapke lub papierosa, awanturze na pokladzie). Jako przyklad wybierzmy zasniecie. Najczesciej, gdy samochod jedna strona lapie pobocze, wpada na nierownosci i zaczyna trzasc. Kierowca sie budzi (jesli nie, to nie mam nic do dodania...) i albo pod wplywem strachu puszcza kierownice i przegrywa, bo wtedy nie pomoze mu nawet uklad ESP, albo chwyta ja mocno, zyskujac duzo wieksze szanse powrotu kolami na jezdnie.

Wielu z nas twierdzi, ze grozny bywa silny podmuch bocznego wiatru. Ten dawny poglad nie jest w pelni aktualny, bo nowoczesne samochody sa o wiele doskonalsze aerodynamicznie niz 50 lat temu. Niemniej, uderzenie wiatru w wysokie, lekkie nadwozie np. minivana, w polaczeniu z dekoncentracja i sliska jednia moze prowadzic do wypadniecia z drogi. Oczywiscie, takze w tej sytuacji pewne trzymanie kierownicy obiema rekami ma kluczowe znaczenie.

Na zakrecie:

Policja zastajac samochod w rowie najczesciej wskazuje w protokole nadmierna predkosc jako jedyna przyczyne wypadku. Z mojego doswiadczenia wynika, ze za wiekszosc takich zdarzen odpowiada nie sama predkosc, lecz pozalowania godna technika prowadzenia samochodu. Aby to wyjasnic, uzyje terminu predkosci progowej. Jest to maksymalna predkosc, z ktora mozna pokonac dany zakret. Jest ona zmienna i zalezy od wielu czynnikow zewnetrznych - stanu nawierzchni, pogody, modelu, stanu technicznego, wysokosci i wagi samochodu (oczywiscie im wyzszy i ciezszy, tym gorzej) itd., ale przede wszystkim zalezy od techniki jazdy. Od sposobu wejscia w zakret. Wiem i potrafie dowiesc, ze przekroczenie predkosci progowej zdarza sie rzadko. Ogromna wiekszosc wypadkow na zakrecie nastepuje przy szybkosci, z ktora mozna bylo z powodzeniem jechac dalej... gdyby nie bledy w technice jazdy. Dwa najwazniejsze to wejscie w zakret: 1) za wczesnie; 2) z odciazonym przodem auta.

Wyobrazmy sobie: jedziemy szybko, chwila zagapienia i nagle zakret wyrasta przed maska, ostrzejszy niz sie zdawalo. Wiekszosc kierowcow zaczyna hamowac i od razu lekko skrecac do wewnetrznej. Efekt? Skrecaja za wczesnie, a wiec za malo i pod koniec zakretu musza jeszcze dokrecic kierownice. A zaklocanie stabilnosci juz na luku to gruby blad. Wtedy auto juz nie reaguje i wypada z drogi. Co gorsza, urzadzenia antyposlizgowe nie pomoga, bo mamy tu do czynienia z podsterownoscia.

Profesjonalista robi inaczej: na poczatku tylko hamuje. Skuteczniej, bo na prostych kolach. Raz, ze wytraci wiecej predkosci, a dwa, ze skrecajac pozniej, od razu wychyli kola o wlasciwy kat i przez zakret przejedzie z nieruchoma kierownica. Stabilnie. Ratujac siebie i samochod. Pamietajmy: w sytuacjach krytycznych fachowiec opoznia skret. Samochod na ogol wypada z zakretu nie dlatego, ze kierowca skrecil za pozno, tylko dlatego, ze skrecil za wczesnie.

I drugi blad: wchodzenie w zakret na odciazonym przodzie. Juz na kursie slyszymy: nie hamuj w zakrecie. Ten nieprecyzyjny, mylacy zakaz swiadczy o lekcewazeniu tematu przez instruktora. Przeciez skret - ruch kierownica wywolujacy jazde po luku - to cos innego niz zakret (jazda po luku z juz nieruchoma kierownica). Skrecajac nalezy wlasnie ujac gazu, a jesli sie hamuje, to nie puszczac hamulca. Tylko wtedy kola, ktore maja zapewnic zmiane kierunku, beda nalezycie docisniete do jezdni. Moim uczniom mowie tak: amator uzywa hamulca do zmniejszania predkosci. Rajdowiec - takze do przesuwania srodka ciezkosci do przodu, by utwardzic i obnizyc przednie zawieszenie, a wiec skuteczniej skrecac.

Hamulcem tez mozna zaciesniac zakret, ale to inny temat. Uwagi te dotycza na rowni aut przednio- i tylnonapedowych oraz 4WD.

Na koniec kilka zasad: jezeli juz sie zagapiles, nie puszczaj kierownicy. Trzymaj ja mocno; nie obracaj nadmiernie, ani za gwaltownie. Zakret rozpoczynaj bez gazu lub na hamulcu, nie za wczesnie. W ten sposob zwiekszasz szanse, ze nie bedzie trzeba sie zastanawiac: "dlaczego wypadlem z drogi"?

Zrodlo: gazeta Private Banking, 15 maja 2008

zapytaj
 
| ISO-Latin2 |   
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staze | Zglaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.