Unia Europejska

Jarosław Porwich, poseł WiS: Janusz Lewandowski - brukselski kamerdyner

Janusz Lewandowski, były komisarz europejski ds. budżetu, obecnie europoseł
Fotorzepa/Tomasz Jodłowski
- Mam odruch wymiotny, gdy słyszę - po raz enty - antypolskie wypowiedzi europosła (Janusza) Lewandowskiego - stwierdził Jarosław Porwich, poseł koła Wolni i Solidarni, który do Sejmu dostał się z list Kukiz'15.

- Trybunał Konstytucyjny to fasada, w sądach jest coraz więcej spolegliwych sędziów, ostatnim bastionem jest Sąd Najwyższy, dlatego trzeba go bronić - mówił podczas debaty w Parlamencie Europejskim Janusz Lewandowski, szef delegacji Platformy Obywatelskiej. - Zdradza polską rację stanu - tak jak kiedyś Targowica - ten, kto chce zwracać Polskę na wschód - dodał europoseł.

- Parlament Europejski, stając dziś w obronie sądownictwa i konstytucji, staje po stronie polskich obywateli, a mój głos niech będzie przestrogą co do losów Polek i Polaków, jeżeli demontaż państwa prawa zostanie doprowadzony do końca - stwierdził Lewandowski.

- Chodzi o instytucje, które są gwarancją wolności, które chronią przed nadużyciami władzy. Jeśli ich brakuje, jest się bezbronnym wobec machiny państwa. Wiedzą o tym Polki, których dane personalne były spisywane przez policjanta, tylko dlatego, że zadały niewygodne pytania któremuś z ministrów. Wie o tym młody człowiek, który pojawił się na trasie kolumny samochodów rządowych, a teraz jest obwiniany o katastrofę rządowej limuzyny - przekonywał europoseł PO.

Do słów polityka Platformy odniósł się na Twitterze Jarosław Porwich, poseł z koła "Wolni i Solidarni" Kornela Morawieckiego, który do Sejmu wszedł z list Kukiz'15.

- Mam odruch wymiotny, gdy słyszę - po raz enty - antypolskie wypowiedzi europosła Lewandowskiego - napisał na Twitterze.

"Ten brukselski kamerdyner odpowiedzialny za grabież majątku narodowego (Narodowe Fundusze Inwestycyjne - lata 90-te) powinien stanąć przed Trybunałem Stanu" - dodał poseł.

Przeciwko słowom Lewandowskiego oraz Guya Verhofstadta zaprotestowała też Anna Fotyga, była szefowa MSZ, obecnie europosłanka.

"W dzisiejszych wypowiedziach parlamentarnych (Lewandowski, Verhofstadt) padały oskarżenia o rzekome związki Prawa i Sprawiedliwości z kremlowską Rosją. To kuriozalne. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z byłym komisarzem UE, który aktywnie zaangażował się w 2011 r. w kampanię bliskiego mu obozu władzy w Polsce, w wielu aspektach blisko związanego z polityką Kremla. W pierwszych dniach rządów Platformy Obywatelskiej w 2007 roku nastąpił zwrot w polityce wobec Rosji, zniesienie uzasadnionego polskiego weta wobec umowy UE-Rosja, zawarcie niekorzystnej umowy z Gazpromem, dalsze pogłębienie relacji po katastrofie smoleńskiej prowadzące do zawarcia międzypaństwowej umowy z FSB, a także wizyta polskiej Państwowej Komisji Wyborczej w Moskwie w maju 2013 r. na konsultacje z rosyjską komisją wyborczą" - zwróciła uwagę Fotyga w wydanym oświadczeniu.

"Nie życzę sobie obrażania ze strony osób, które powinny milczeć, wstydząc się swojego stosunku do Rosji z przeszłości" - dodała europosłanka.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL