07.09.05 Nr 209
   PRZEMYSŁ W POLSCE
PRZEMYSŁ CIĘŻKI Produkcja broni była zawsze zakładnikiem polityki
Zbrojeniówce najbliżej do Kijowa

W branży zbrojeniowej polityka państw wywiera przemożny wpływ na współpracę gospodarczą

Polska używa najwięcej rosyjskich myśliwców Mig-29 spośród krajów NATO
(c) JAKUB OSTAŁOWSKI

Od chwili rozwiązania Układu Warszawskiego Polska i inne kraje regionu próbują poradzić sobie z dziedzictwem półwiecza dominacji radzieckiego uzbrojenia, które ma wciąż wpływ na bezpieczeństwo. Mało jest jednak przykładów wykorzystywania naturalnych powiązań między firmami zajmującymi się rozwijaniem produktów a tymi, które oferują je na międzynarodowych rynkach.

Samoloty muszą latać, czołgi jeździć, rakiety trafiać. Utrzymanie w sprawności wojskowego sprzętu i całych systemów uzbrojenia wymusza międzynarodową współpracę, choćby tylko zakup części zamiennych. Najstarszy porosyjski oręż w ostatnich latach wojsko masowo wycofywało ze służby, malał więc stopień technologicznego uzależnienia. W Polsce wciąż jednak ponad siedemdziesiąt procent sprzętu wojskowego jest radzieckiego pochodzenia.

Polska na przykład jest wśród krajów NATO użytkownikiem największej liczby rosyjskich myśliwców Mig-29. W ostatnich latach udało się ucywilizować nieco zasady serwisowania tych samolotów. Drogę do moskiewskiego RSK Mig otworzyły dopiero rządowe umowy. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy, które remontują również szturmowe Su-22, zaczęły jednak narzekać na scentralizowaną dystrybucję i ceny części pochodzących z autoryzowanego źródła. Właśnie sprzęt latający: samoloty i śmigłowce to przykład szczególnego uzależnienia, zmuszającego producentów i użytkowników do stałych kontaktów i coraz częściej biznesowych kompromisów. Zerwanie więzi ma poważne konsekwencje. Gdy w porę nie uzgodniono z Rosjanami dostaw pironaboi do foteli katapultowych, flota naszych najnowszych myśliwców została praktycznie uziemiona. Rosyjski rodowód mają wszystkie przeciwlotnicze i przeciwpancerne systemy rakietowe średniego i dalekiego zasięgu. Polskie firmy zbrojeniowe unowocześniły kilka systemów, takich jak Newa czy Osa. Autorskie modyfikacje zwiększyły znacznie możliwości tych broni. Zakłady z Grudziądza czy Zielonki oferują odnowione rakiety na rynkach trzecich. Rosjanie zazwyczaj blokują polskich kupców - tylko oni są bowiem producentami rakietowych pocisków.

Nad Dnieprem samoloty, rakiety i czołgi

Lepiej układają się sprawy z Kijowem. Średni transportowiec Skytruck, produkowany przez PZL Mielec - sprzedawany dziś z powodzeniem do krajów Ameryki Południowej i Azji - powstał jako rozwinięcie konstrukcji An-28, ukraińskiego Antonowa. Dziś Agencja Rozwoju Przemysłu, która jest właścicielem mieleckiej firmy, myśli o trwalszych, przemysłowych związkach z kompleksem lotniczym w Kijowie. - Podpisaliśmy umowę, w wyniku której konstruktorzy z Antonowa pomogą PZL Mielec stworzyć nowy samolot transportowy, następcę skytrucka - zapowiada prezes agencji Arkadiusz Krężel.

Na niewykorzystywane dotąd możliwości technologicznej współpracy z ukraińskim przemysłem obronnym, który otwiera się dzisiaj na świat, zwraca uwagę Andrzej Kiński, ekspert militarny i szef fachowego pisma "Nowa Technika Wojskowa". Ukraina coraz śmielej oferuje swoje uzbrojenie na zagranicznych rynkach. Samoloty, rakiety, okręty (większość najnowszych jednostek - nosicieli samolotów czy śmigłowców we flocie Federacji Rosyjskiej opuściła dziś ukraińską stocznię nikołajewską) - to wszystko znajduje się w zasięgu możliwości producentów ukraińskich. Interesująca jest też oferta Kijowa związana z precyzyjnymi systemami uzbrojenia lotniczego. W dziedzinie broni pancernej gigantyczny kombinat w Charkowie jest konkurentem polskiego Bumaru-Łabędy - mówi Andrzej Kiński. Największy niedawny ukraiński kontrakt na dostawę 320 czołgów T-80-UD do Pakistanu wskazuje, że możliwości współpracy przy unowocześnianiu sprzętu pancernego mogłyby być ogromne. Zapewne szansę miałyby więc wspólne oferty dotyczące modernizacji np. czołgów poradzieckich, rozpowszechnionych w kilkunastu krajach świata. Współpracy z Ukraińcami przy tworzeniu oferty dla nowej armii Iraku jeszcze niedawno nie wykluczał Bumar. W ramach kontraktu malezyjskiego do polskiego czołgu PT-91-M lufy dostarczą Słowacy. Na rynku irackim możliwa jest współpraca Łabęd z Charkowem.

Stocznie czekają

Gdyby udało się oddzielić politykę od interesów, obiecujące pole współpracy w dziedzinie obronnej otworzyłoby się na Białorusi. Polska już wykorzystywała wielokrotnie potencjał między innymi lotniczego zakładu remontowego w Baranowiczach i Mińsku. Wespół z rosyjskimi kooperantami Białorusini oferują już zaawansowane systemy dowodzenia, walki radioelektronicznej, obrony przeciwlotniczej.

Na ogromny rosyjski rynek łakomie spoglądają polskie stocznie. Przez dziesięciolecia sprzedaliśmy na Wschód co najmniej kilkaset okrętów i statków. Polską specjalnością były desantowce, ale dostarczaliśmy też statki - szpitale, szkolne, rozpoznania elektronicznego. Wyłączność na produkcję i dostawy na rynek rosyjski licencyjnych śmigłowców Mi-2 miał PZL Świdnik. Do dziś na Wschód trafiają tylko części helikopterowe, a ostatnie remonty okrętów na zlecenia Rosjan były w stoczniach dziesięć lat temu.

Nie wszyscy wiedzą jednak, że hit eksportowy Zakładów Metalowych Mesko - polski stinger, czyli przenośny zestaw przeciwlotniczy GROM dojrzewał przy aktywnej współpracy, już czysto komercyjnej - Polaków, Ukraińców i Rosjan.

ZBIGNIEW LENTOWICZ

Czytaj także


Drukuj artykuł Drukuj artykuł Wyślij artykuł Wyślij artykuł

 

| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.