|
PRZEMYSŁ W POLSCE
INFRASTRUKTURA Nowe drogi i linie kolejowe w Polsce
Możemy budować znacznie więcej
Inwestycje w infrastrukturę to od lat niewykorzystana szansa na przyspieszenie tempa rozwoju gospodarczego i poprawę konkurencyjności naszej gospodarki
Nadal mamy problem z wyłożeniem pieniędzy, które umożliwiłyby nam sięgnięcie po unijne dotacje.
W ostatnich latach wartość inwestycji w drogi i koleje szybko rośnie. W 2002 roku wydatki na drogi krajowe wyniosły 4,3 mld zł, a dwa lata później o ponad 2 mld zł więcej. W tym roku mają rosnąć jeszcze szybciej. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zakłada, że całkowite nakłady inwestycyjne w tym roku wyniosą 8,78 mld zł.
Wirtualny program
Na papierze wszystko wygląda więc dobrze, ale w przeszłości już wielokrotnie okazywało się, że optymistyczne prognozy przedstawiane przez rządy jako bardzo realistyczne, okazywały się utopią. Wystarczy wspomnieć program "Infrastruktura - klucz do rozwoju" autorstwa wicepremiera Marka Pola. Przypomnijmy, że według jego założeń, wydatki na budowę i modernizację dróg krajowych w tym roku miały wynieść ponad 12 mld zł. Ministerstwo Infrastruktury prognozowało, że w latach 2002 - 2005 inwestycje drogowe miały pochłonąć 30,3 mld zł. Jeżeli przyjąć za dobrą monetę plany Generalnej Dyrekcji na ten rok, łączna wartość inwestycji w okresie 2002 - 2005 może wynieść niespełna 25 mld zł, czyli o ponad 5 mld zł mniej od pierwotnych planów. To suma porównywalna z kosztem wybudowania 250 km autostrady.
Nieprzewidziane wydatki
Niestety, może się okazać, że realne wydatki będą nieco mniejsze, a w następnych latach problemy ze zdobyciem i wydaniem pieniędzy mogą być większe niż teraz. Choćby dlatego, że część środków, które miały być wydane na inwestycje, trzeba będzie przeznaczyć na inne cele. Od 1 września samochody ciężarowe posiadające winiety nie muszą płacić za przejazd autostradami. Polska musiała wprowadzić takie rozwiązanie, bo Komisja Europejska uznała, że pobieranie pieniędzy za winiety i za przejazd autostradami oznacza, że samochody ciężarowe muszą płacić dwa razy za to samo, czyli za korzystanie z infrastruktury drogowej. Z różnych szacunków wynika, że w przyszłym roku zarządca dróg krajowych odda koncesjonariuszom od 300 do 500 mln zł. Środki będą pochodzić z Krajowego Funduszu Drogowego, gromadzącego wpływy z opłaty paliwowej, które mogą wynieść nieco ponad miliard złotych.
To nie jedyne wydatki, które dotychczas nie były planowane. Niedawno, po latach dyskusji i sporów, spółka Gdańsk Transport Company rozpoczęła budowę autostrady A1. Przez pierwsze lata nowa autostrada na pewno nie będzie przynosić zysków, bo wpływy z opłat będą znacznie mniejsze od kosztów. Generalna Dyrekcja pokryje tę różnicę, także ze środków funduszu. Jakiego rzędu będą to płatności - nie wiadomo. Ta część umowy z koncesjonariuszem owiana jest mgłą tajemnicy.
Zmiana przepisów
Nawet gdyby całkowita suma na inwestycje drogowe nie została uszczuplona, to w przyszłym roku i tak mogą być znacznie większe trudności z ich wydawaniem. Znowelizowana ustawa o ochronie środowiska wprowadza nowe zasady uzyskiwania zgody na budowę i modernizację dróg. W niektórych przypadkach jest ona dla GDDKiA bardziej uciążliwa i kosztowna. Zarządcy dróg obawiają się, że będą musieli przeprowadzać konsultacje społeczne i uzyskiwać zgody na te roboty, które dotychczas tego nie wymagały. Tak jest na przykład z wymianami nawierzchni. Przy takich robotach Generalna Dyrekcja nikogo nie musiała pytać o zgodę.
Według posła Janusza Piechocińskiego (PSL), przewodniczącego Sejmowej Komisji Infrastruktury, istnieje ryzyko, że z powodu wejścia w życie nowych przepisów trzeba będzie powtórzyć prace związane z przygotowaniem inwestycji drogowych. Ich koszt może wynieść 250 - 300 mln zł.
Nieprzewidziane wydatki, jakie trzeba będzie ponieść w najbliższym czasie, to tylko część problemu. Mniejsza ilość pieniędzy w budżecie Generalnej Dyrekcji oznacza również, że znacznie mniej możemy dostać z unijnych funduszy Spójności i Rozwoju Regionalnego na budowę i modernizację dróg. Każdy milion, który z różnych powodów nie zostanie wydany na inwestycje dofinansowane przez Unię, oznacza ryzyko utraty co najmniej trzykrotnie większej kwoty pomocy.
Grosze na kolej
Trudności z wykorzystaniem środków unijnych mogą się negatywnie odbić na naszej gospodarce również w późniejszych latach. W trwających obecnie dyskusjach o budżecie Unii na lata 2007 - 2013 wyróżnia się grupa państw, które dążą do ograniczenia wydatków. Trudności z wykorzystaniem środków unijnych przez Polskę będą dla zwolenników ograniczania wydatków wystarczającym pretekstem do zmniejszenia przyszłych dotacji.
Nie lepiej wyglądają perspektywy inwestycji kolejowych. PKP Polskie Linie Kolejowe (PKP PLK) zakładały, że w przyszłym roku wyniosą 3,17 mld zł. Od miesięcy wiadomo było, że spółka może zrealizować te inwestycje pod warunkiem otrzymania z budżetu państwa dotacji, którą wykorzysta jako wkład własny do przedsięwzięć dofinansowanych przez Unię Europejską. Według Tadeusza Augustowskiego, prezesa PKP PLK, firma mogłaby w przyszłym roku wykorzystać przeszło 2 mld zł z funduszy unijnych, gdyby dostała przeszło 900 mln zł dotacji. Z projektu budżetu Ministerstwa Infrastruktury wynika, że spółka nie ma co liczyć na tak wysokie dotacje. Początkowo wysokość dotacji na inwestycje miała wynieść tylko 69 mln zł, ale później kwota ta została podwyższona do 160 mln zł. To nadal dużo mniej, niż oczekiwano. Tadeusz Augustowski obawia się, że będzie musiał zrezygnować z części zaplanowanych już inwestycji.
ARTUR BURAK
|