|
Druga strona SZPILKA
Tato, a co to lesba?
Co się gapisz, pedale?! Co się gapisz, lesbo?! - takimi oto finezyjnymi sloganami Kampania przeciw Homofobii, organizacja kierowana przez Roberta Biedronia, chce nam uświadomić, jak bardzo dyskryminuje się w Polsce gejów i lesbijki. Hasła pojawiły się na plakatach wywieszonych w kilku miejscach Warszawy. Jeżdżąc samochodem po ulicach stolicy, z dziećmi na tylnym siedzeniu, czekam z dreszczykiem emocji na dzień, w którym usłyszę od mojego 10-letniego syna i 7-letniej córki kłopotliwe pytanie: "Tato, co znaczy słowo lesba?". Profilaktycznie zacząłem zastanawiać się nad odpowiedzią. I nijak nie mogę niczego wymyślić. Może pan Biedroń mi podpowie, może ma w zanadrzu jakąś gotową formułkę? A może Rada Europy, która wpadła na pomysł "uświadamiania", wyda podręcznik dla heteroseksualnych rodziców: "Jak oswajać dzieci ze słowem lesba". Jako przeciwnik wszelkiej pornografii w miejscach publicznych - zarówno wizualnej, jak i werbalnej - domagam się zaprzestania dręczenia moich pociech lesbami, pedałami, a także gołymi tyłkami na reklamach bielizny Palmers i biustami wylewającymi się z billboardów "Playboya". Jeśli ktoś jest w Polsce dyskryminowany, to na pewno Bogu ducha winne dzieci, które nie mogą wyjść z domu, żeby nie nadziać się na jakieś obleśne zdjęcie czy wulgarne zdanie. Jeszcze kilka takich homokampanii i sam zacznę klarować mojemu synowi, co to "lesba" i co to "pedał". Ale wtedy moje tłumaczenia nie będą raczej po myśli pana Biedronia. Marek Magierowski
|