|
Druga strona Perły i plewy Rafał Ziemkiewicz
Amok klimatyczny
Globalne ocieplenie to fakt, słyszymy, i trudno temu zaprzeczyć.
Globalne ocieplenie to poważny problem, słyszymy, i powiedzmy, że i z tym można się zgodzić. Manipulacja zaczyna się w momencie, gdy do owych dwóch stwierdzeń dochodzi trzecie - że globalne ocieplenie to efekt działalności człowieka. Wielu klimatologów podaje to w wątpliwość i ich argumenty trafiają do przekonania. W czasach Jagiełły w Polsce uprawiano winorośl - pozostały po tym nazwy miejscowości jak Łagiewniki czy Winiary (zresztą uprawiano ją wtedy nawet w Anglii). Z kolei w czasach Jana Chryzostoma Paska zimą Bałtyk zamarzał tak, że budowano na nim karczmy dla podróżnych. A potem znowu się ociepliło. A przecież przez wszystkie te wieki emisja do atmosfery dwutlenku węgla, spowodowana działalnością człowieka, była znikoma. Zresztą nadal taka pozostaje: jeden wybuch wulkanu wyrzuca w atmosferę tyle gazów cieplarnianych, ile cała światowa gospodarka wytwarza w ciągu trzech lat. Tak twierdzą klimatolodzy, ale to nie klimatolodzy mają w tej sprawie głos - rej wiodą działacze zielonych, politycy i media. Robienie histerii wokół protokołu z Kioto jest wygodne dla wielu środowisk. Intelektualne salony mają jeszcze jeden powód, by nienawidzić kapitalizmu i Ameryki, biznes ma argument, by klienci wyrzucali jeszcze niezużyte dobra i kupowali nowe, "energooszczędne", bogate kraje zaś - możliwość dławienia rozwoju krajów biedniejszych limitami emisji spalin, by nie mogły one zagrozić ich socjalnemu ciepełku. No, a dla mediów histeria jest po prostu żywiołem. Kto by psuł tak świetną zabawę, dopuszczając do głosu sceptycznych naukowców? Wobec masowej histerii jesteśmy bezsilni, co nie znaczy, że należy się w nią włączać, jak się zdarzyło właśnie kolegom z "Dziennika". Dlaczego, pyta retorycznie jego redaktor naczelny, gazeta nieulegająca modom politycznej poprawności rozpoczyna kampanię przeciwko globalnemu ociepleniu? Hm, może: dlatego, że właśnie zaczęła im ulegać? Rafał Ziemkiewicz
|