Rzeczpospolita
27.03.01 Nr 73
A może warto przesłać ten tekst Państwa znajomym?

Adres odbiorcy (do):

Adres nadawcy (od):


W obronie mózgu

W komentarzu "Wybieranie przeszłości" ("Rz" 63, 15.03.2001 r.) Bronisław Wildstein pisze o pokrętnej postawie posłów SLD w Sejmie oraz rozróżnianiu przez nich dwóch prawd: "historycznej" i "politycznej", czyli jak z Orwella, prób kontrolowania przez nich przeszłości, aby panować nad przyszłością. A to przypomina powiedzenie Tyrmanda: "Bronię mózgu. Tego z odmętów kosmogonii i tego mniejszego, mojego własnego. Marksiści chcą wyciąć mózg z człowieka i włożyć go do słoja z ideową formaliną ich wyłącznej produkcji." (Dziennik 1954). Tyrmand bronił mózgu przed partią, która "Była, jest i będzie jedynym właścicielem umysłów, jedynym wyrazicielem myśli i nadziei oraz wyłącznym przywódcą i organizatorem ludzi." ("Prawda", 7.11.1957 r.).

A z wytworzonej przez komunistycznego właściciela ideowej formaliny wychodzi umysł "dobrze uzbrojony przeciwko inwazji faktu lub racjonalnego argumentu. Jak w mitologicznym systemie, prawda była określana przez praktykę." (Kołakowski, "Główne nurty marksizmu"). Taka propaganda deprawuje: "Próbowano ze mnie uczynić janczara komunizmu i jako 15-latek byłem takim janczarem. (...) Kiedy aparat władzy poddaje psychologicznym torturom dziecko, następuje szok. Tak też było ze mną. Pojąłem, że mam do czynienia z wrogiem, przed którym muszę uciekać, kryć się, bronić." (Henryk Grynberg).

Wczorajsze "tuby propagandowe" PZPR, a dziś posłowie "z ramienia" SLD, nie chcieli mózgów bronić, więc objawiają zmiany określane w literaturze jako "homo sovieticus". Mimo prób ukrywania SLD za nowym, "postkomunistycznym" obliczem, partia pozostaje skażona swoim ideologicznym spadkiem. Taka ideowa formalina dała nam postkomunistycznych posłów, którzy karmieni "już od kołyski przez sztywną i nie dopuszczającą do żadnych wątpliwości maszynę propagandową państwa wykazują bardzo niewiele niezależności w myśleniu czy indywidualnym poczuciu odpowiedzialności intelektualnej." (George Kenan, Memoirs 1925-1950).

Rozgoryczony działalnością tych mózgów z formaliny Zbigniew Herbert w "Przesłaniu Pana Cogito" powiedział: - Oni wygrają, pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę, a kornik napisze twój uładzony życiorys.

Marzę o tym, żeby Obywatel Poeta jednak się pomylił!

Andrzej M. Salski, Berkeley, Kalifornia, USA


| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.