|
OPINIE POLEMIKA Dlaczego przywódca narodowej demokracji powinien mieć pomnik w Warszawie
Nie wyrzucajmy Dmowskiego na śmietnik historii
Marek Edelman i Maria Janion, dążąc do wycięcia z pamięci zbiorowej Polaków Romana Dmowskiego, likwidują znaczną część naszej spuścizny kulturowej
| JAN ŻARYN, dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN oraz profesor Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego |
Plac Na Rozdrożu w centrum Warszawy. Tu ma stanąć pomnik Romana Dmowskiego. Jego imię nosi już co prawda najbardziej znane rondo stolicy, u zbiegu Al. Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej, ale trudno się tego dowiedzieć z mapki metra czy też z planu komunikacji miejskiej. Jakby wstydliwie uchylono się od konieczności przypominania o patronie. Instalacja pomnika wzbudziła odruchy niechęci i protestów części intelektualistów, tradycyjnie podpisujących się pod różnego rodzaju "moralitetami". W artykule "Gazety Wyborczej" pt. "Dmowski oprotestowany" czytamy: "Nie zgadzamy się na wprowadzenie do polskiego panteonu człowieka, którego program polityczny opierał się na nienawiści". Słowa wypowiedziane przez sygnatariuszy protestu więcej mówią o nietolerancji lewicowych intelektualistów bądź ich ignorancji niż o samym Romanie Dmowskim. Przeciwko czemu zatem i komu protestują? TWÓRCA, PRZYWÓDCA, SYMBOL Roman Dmowski (1864 - 1939) był współtwórcą, przywódcą, a przez długie dziesięciolecia także symbolem bardzo istotnego ruchu intelektualnego, ideowego i politycznego zarazem; ruchu narodowo-demokratycznego, który wprowadził elity inteligencji polskiej końca XIX wieku w obręb demokratyzującego się świata politycznego Europy Zachodniej. Na czym polegał jego fenomen? Marek Edelman i prof. Maria Janion, dążąc do wycięcia z pamięci zbiorowej Polaków Dmowskiego, likwidują znaczną część naszej spuścizny kulturowej. Zamiast ją odrzucać, warto się najpierw jej przyjrzeć. Przez Ligę Narodową - na dłużej lub krócej - przetoczyło się "pokolenie niepokornych" i następne roczniki, współtwórcy Niepodległej: Wojciech Korfanty, Wincenty Witos i Karol Popiel. Maurycy Zamoyski swą fortunę przeznaczył na walkę dyplomatyczną Dmowskiego w obozie ententy, która doprowadziła Polskę do Wersalu w 1919 r. A młodsi to między innymi prof. Władysław Konopczyński - historyk i twórca "Polskiego słownika biograficznego". W końcu najmłodsze pokolenie, symbolicznie tylko tu przypomniane przez postać Wojciecha Wasiutyńskiego, jednego z najlepszych publicystów polskich XX wieku, oraz prof. Wiesława Chrzanowskiego, marszałka Sejmu III RP i zwolennika dialogu ideowego między tradycją chadecką i narodowo-demokratyczną. Myśl Romana Dmowskiego wpłynęła twórczo na środowisko Ruchu Młodej Polski w kraju i stale była obecna na łamach emigracyjnych pism narodowców z "Myślą Polską" na czele. Jeśli ktoś chce to wszystko - a jest tego stokroć więcej - wrzucić do śmieci i niepamięci, to albo pozostał ignorantem, albo nie chce dopuścić do świadomości narodu myślicieli niemieszczących się w małym i ciasnym światku protestujących. WSZECHPOLSKOŚĆ I WSZECHSTANOWCZOŚĆ Na czym zatem polega wielkość Dmowskiego, która pociągnęła tak wybitnych przedstawicieli narodu? W 1893 r. stworzył on wielką strukturę, na czele której istniała tajna i niedostępna dla zaborców Liga Narodowa. Pod nią zaś egzystowały pomniejsze stronnictwa jawne lub nielegalne (Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe, stąd "endecja") i organizacje, w tym masowe, jak Towarzystwo Oświaty Narodowej, którego współtwórcą był starszy kolega Dmowskiego Kazimierz Prószyński (Promyk), czy też Towarzystwo Opieki nad Unitami, dowodzone przez "Prokopa", Aleksandra Zawadzkiego, i wiele, wiele innym. Kluczem łączącym te organizacje były dwa słowa, tłumaczone detalicznie w głównym organie ruchu, w "Przeglądzie Wszechpolskim" (1895 - 1905): wszechpolskość i wszechstanowość, to gwarancja i droga ku niepodległości narodu, to postawa solidarności warstw bogatszych wobec warstw ludowych, dźwigni nowoczesnego narodu. Program Dmowskiego formułowany na przełomie wieków opierał się na jego osobistym wyznaniu, które zawarł w "Myślach nowoczesnego Polaka": "Jestem Polakiem - to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy - pisał. - Czyż nie ogarnia nas wstyd na myśl, że my możemy odejść bez śladu, nie stworzywszy nic, nie dodawszy nic do tej budowy wieków, nie poprawiwszy żadnego z jej błędów!". W PAMIĘCI SWOICH I OBCYCH Wszystko - poza jego stosunkiem do narodu - podlegało przewartościowaniu, stałemu i krytycznemu oglądowi, także jego własne przemyślenia. By nie skostnieć. Bo Dmowski stale uczył się, doskonalił. Pisał o nim Adam Bromke: "Pan Roman był osobowością bogatą i wielowymiarową. Ten syn warszawskiego brukarza (pochodzenia drobnoszlacheckiego) imponujący ziemiaństwu i obracający się ze swobodą w najwyższych sferach międzynarodowych, odznaczał się nie tylko wybitnymi zdolnościami, ale także dużym urokiem osobistym. W towarzystwie błyszczał dowcipem i oryginalnością i zaćmiewał otoczenie". Pisali tak o nim jego najbliżsi, z Izabelą z Lutosławskich-Wolikowską na czele, jak i przeciwnicy polityczni, Polacy i obcokrajowcy. Jeden z nich, wyśmienity brytyjski dziennikarz polityczny, Emile J. Dillon stwierdził wręcz, że podczas konferencji wersalskiej tylko dwóch było wybitnych wizjonerów politycznych: Roman Dmowski i Grek Venizelos. Oczywiście nie oni dyktowali warunki Europie i światu. Inny z kolei Brytyjczyk, prof. A. Bruce Boswell, wspominał Dmowskiego: "Wychował jedno wielkie wszechpolskie stronnictwo i uczynił więcej niż ktokolwiek inny dla solidarności Polaków". Główny polemista Dmowskiego w Wersalu, David Lloyd George podziwiał z kolei jego "długie i zręczne przemówienie (o postulowanych przez Polskę granicach, wygłoszone z silną gorączką na plenarnym posiedzeniu konferencji wersalskiej 29 stycznia 1919 r.), wygłoszone czystą i znakomitą francuszczyzną i zaraz potem powtórzone w doskonałej angielszczyźnie". Kolejny konkurent, równie wybitny polityk, Czech Edward Benesz pisał: "Zostałem od razu zafascynowany jego umysłową bystrością i przebojowym charakterem jego planów politycznych", czyli walką, jaką stoczył w latach I wojny o prawo Polski do niepodległości, także ekonomicznej, z bezpiecznymi granicami. Okres wielkiej wojny i konferencji wersalskiej to był szczytowy czas aktywności Dmowskiego, wówczas już człowieka pięćdziesięcioparoletniego. Dla dzisiejszych przeciwników stawiania pomnika Dmowskiemu jest on jedynie "antysemitą" i "nacjonalistą" - co oczywiście ma brzmieć hańbiąco. Tyle z niego zrozumieli, to ich problem. Tylko dlaczego mają uchodzić za wyrocznie! Mam nadzieję, że będziemy pamiętać o Romanie Dmowskim 11 listopada 2006 r. JAN ŻARYN, dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN oraz profesor Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego
|