|
Pierwsza strona INGRES ODWOŁANY
Odsiecz przyszła z Rzymu
Gdy do stolicy zmierzały autokary pełne zwolenników abp. Stanisława Wielgusa, biskupi właśnie przyjmowali wymuszoną przez Rzym jego rezygnację z funkcji metropolity warszawskiego
| Katedra świętego Jana w Warszawie. Od lewej prymas Józef Glemp, kardynał Stanisław Dziwisz, arcybiskup Stanisław Wielgus, arcybiskup Józef Kowalczyk, arcybiskup Józef Michalik REUTERS/PETER ANDREWS |
To był dzień pełen napięcia i zwrotów akcji. O ósmej rano, trzy godziny przed ingresem, TVP przerwała program. W specjalnym wydaniu "Wiadomości" dziennikarz Jacek Karnowski powiedział: - Ingres abp. Wielgusa może się nie odbyć. Wzburzenie wiernych W tym samym czasie w domu arcybiskupów warszawskich trwało posiedzenie Rady Stałej z udziałem nuncjusza apostolskiego abp. Józefa Kowalczyka. To wtedy abp Wielgus miał podpisać rezygnację z urzędu metropolity. O 10.09 Radio Watykańskie podało jako pierwsze: abp Wielgus zrezygnował z funkcji. Osiem minut przed 11 ks. Józef Kloch, rzecznik episkopatu, rozesłał oficjalny już komunikat nuncjatury apostolskiej: "Abp Stanisław Wielgus złożył rezygnację z urzędu na ręce Ojca Świętego Benedykta XVI". W tym czasie w katedrze św. Jana w Warszawie zgromadził się już tłum, głównie sympatyków Radia Maryja. - To hańba. Zaszczuto człowieka - wykrzykiwali. Kiedy o godzinie 11 orszak biskupów wkroczył do świątyni, wierni zaczęli bić brawo. Chwilę później głos zabrał abp Wielgus: "Po dogłębnej refleksji i ocenie mojej osobistej sytuacji (...) składam na ręce Waszej Świątobliwości rezygnację z urzędu arcybiskupa metropolity warszawskiego" - odczytał swój list do papieża. Część wiernych zaczęła bić brawo, inni krzyczeli: "nie", "hańba". Księża musieli prosić o spokój. Już przed południem informacja trafiła na czołówki największych światowych mediów. Prawdopodobnie już w piątek Kościelna Komisja Historyczna przekazała do Watykanu swoje ustalenia i kopie dokumentów. W sobotę miało trwać ich tłumaczenie na niemiecki, po czym w niedzielę rano zapoznał się z nimi sam papież. Minister w Kancelarii Prezydenta Maciej Łopiński przyznał, że w nocy toczyły się poufne rozmowy kościelno-państwowe. Trudno będzie dojść, czy decyzję o rezygnacji podjął sam abp Wielgus, czy został zmuszony przez Stolicę Apostolską. "Bp Wielgus dobrowolnie złożył rezygnację z powierzonego mu urzędu ze względu na poważne oskarżenia wysuwane pod jego adresem" - napisali po południu w specjalnym oświadczeniu członkowie prezydium episkopatu Polski. Biskupi podziękowali za rezygnację abp. Wielgusowi, media prosili o unikanie nadinterpretacji, a wiernych o modlitwę. Co ważne, stwierdzili: "Kościół w Polsce potrzebuje dzisiaj pokornego spojrzenia w prawdzie na swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość". - Przyjmujemy decyzję Ojca Świętego. To dla nas jest rozkaz i wskazanie - powiedział już po mszy kardynał Stanisław Dziwisz. Arcybiskup Gocłowski dodał, że Kościół powinien podziękować Bogu za to, co się stało, ale także prosić o siłę dla arcybiskupa Wielgusa, żeby się nie załamał, próbował odnaleźć swoje człowieczeństwo i charyzmat biskupa. Prymas: To świstki Msza, która miała być ingresem, zamieniła się w dziękczynną za 25 lat posługi kardynała Józefa Glempa. Uczestniczyło w niej kilkudziesięciu biskupów, z prymasem Józefem Glempem, nuncjuszem apostolskim abp. Józefem Kowalczykiem, abp. Józefem Michalikiem, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski. Ławy polityków świeciły pustkami. Byli prezydent Lech Kaczyński z małżonką, wicepremierzy Roman Giertych i Andrzej Lepper. W homilii prymas nie wyjaśnił przyczyn rezygnacji, nie tonował nastrojów. Skrytykował IPN i Kościelną Komisję Historyczną. - Dokonał się nad abp. Wielgusem sąd. Cóż to za sąd na podstawie świstków, dokumentów trzeci raz odbijanych? My nie chcemy takich sądów - mówił . I otrzymał gromkie oklaski. - Ktoś wreszcie się za nim ujął - komentowała stojąca obok kobieta. Prymas powiedział, że abp Wielgus był przymuszony szykanami, krzykiem i wrzaskiem do współpracy. Dokumenty muszą przejść ocenę prawdziwości, a tego, zdaniem prymasa, zabrakło. IPN nie zawinił - Słowa księdza prymasa na temat Instytutu Pamięci Narodowej są niesprawiedliwe. Wpisują się w znaną przypowieść o posłańcu, który przynosi złą wiadomość, za co spotyka go kara - powiedział KAI Antoni Dudek, doradca prezesa IPN. Jego zdaniem "nie może być winą instytutu, że wcześniej nie zwracano się do niego w sprawie abp. Stanisława Wielgusa". - Sytuacja jest dramatycznie poważna. Biskupi muszą sobie uświadomić, że od marca archiwa IPN będą dostępne dla dziennikarzy, a nie jak dotychczas tylko dla badań naukowych. Kościołowi zostało mało czasu, aby stawić temu problemowi czoło. Ujawnianie księży TW to część procesu historycznego, który się dokonuje w ramach istniejącego prawa - dodał Dudek. Demonstracja przed domem arcybiskupów Decyzję Watykanu wytłumaczył w specjalnym komunikacie dyrektor biura prasowego Stolicy Apostolskiej o. Federico Lombardi: "Postępowanie abp. Wielgusa w latach reżimu komunistycznego poważnie naruszyło jego autorytet, także wobec wiernych, przez co niezależnie od jego pokornej i poruszającej prośby o przebaczenie rezygnacja z urzędu arcybiskupa warszawskiego i jej przyjęcie przez Ojca Świętego wydaje się odpowiednim rozwiązaniem, aby stawić czoło dezorientacji, do której doszło w tym kraju" - ogłosił w Radiu Watykańskim rzecznik Watykanu. Po mszy w katedrze kilkusetosobowa grupa wiernych ruszyła pod dom arcybiskupów warszawskich przy Miodowej. Skandowali: "Chcemy Wielgusa", "Chcemy Polaka", "Przeproście Wielgusa", "Zostań z nami, Polakami", "Polak - gospodarz" oraz "Media kłamią". - Nie wiem, czemu wycieczki w formie zorganizowanych bojówek, przyjeżdżające spoza stolicy, mają narzucać warszawskim katolikom, kto ma być przez nich traktowany z większym zaufaniem: czy papież, czy były metropolita - mówi profesor Władysław Bartoszewski. EWA K. CZACZKOWSKA, kai, pap
| Nie ma odwrotu od poznania prawdy |
|---|
| Jarosław Gowin, rektor Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Tischnera w Krakowie, senator PO SAM/S.MIELNIK |
Rz: Co wczoraj dokonało się w polskim Kościele? Jarosław Gowin : Postawiona została tama fali zła, które od kilku tygodni zalewało Polskę. Tamę tę bardziej budowali świeccy niż duchowni. To prawda, środowisko świeckich katolików odegrało zasadniczą rolę. Żałuję, że tylko w niewielkim stopniu świeccy mogli liczyć na pomoc Kościoła hierarchicznego. Jak przyjął pan niedzielne słowa prymasa Glempa? Kardynał Glemp, jak wszyscy, był wczoraj bardzo wstrząśnięty. W jego homilii doszły do głosu emocje, szlachetne emocje. Ale niestety przesłoniły mu one istotę tego, co się stało. Mówił na przykład o niesprawiedliwym sądzie nad abp. Wielgusem. A zapomniał, że jedyną osobą, która takiego sądu dokonała, był Ojciec Święty. Skąd w katedrze warszawskiej pojawiły się głosy protestu przeciwko ustąpieniu abp. Wielgusa? Osoby, które tak wołały, należy doliczyć do listy ofiar działalności arcybiskupa. Myślę, że przeżywają one ogromny wstrząs i zamęt. Ale trzeba też jasno powiedzieć, że te reakcje są owocem długoletniej katechezy Radia Maryja. Czy doszło do rozłamu w polskim Kościele? Rozłamem bym tego nie nazwał. Ale są znaczące różnice. Wydaje mi się, że Benedykt XVI swą decyzją - podjętą w dramatycznych okolicznościach w nocy z soboty na niedzielę - wskazał drogę, jaką powinien pójść polski Kościół. Czy tak się stanie? Nie ma od tego odwrotu. Sądzę, że wkrótce zostaną odwołani z funkcji duchowni, którym udowodniono współpracę z SB. Sprawa abp. Wielgusa stanowi punkt zwrotny. Jestem pewien, że badanie przeszłości Kościoła i wyciągnięcie konsekwencji wobec osób, które nie dochowały mu wierności, będzie postępować. |
| Wielki nieobecny |
|---|
Wczoraj w katedrze św. Jana zabrakło abp. Sławoja Leszka Głódzia, biskupa sąsiedniej diecezji warszawsko-praskiej. Mimo że w ostatnich dniach żarliwie bronił abp. Wielgusa. - Mamy dość podważania dobrego imienia abp. Stanisława Wielgusa, a także innych biskupów i kapłanów, stających się ofiarą medialnej inkwizycji - mówił podczas pasterki. Te stwierdzenia znalazły się potem w ostrym oświadczeniu biskupów i kapłanów diecezji warszawsko-praskiej z 23 grudnia. Abp Głódź przekonywał, że media relacjonujące powiązania biskupa z SB robią krok "w kierunku anarchizacji państwa prawa". - Mikrofilm nie jest żadnym dowodem, a arcybiskup nie musi zabierać głosu co drugi dzień. Apeluję o rozwagę i umiar przy oskarżeniach, papież znał przeszłość arcybiskupa - mówił dziennikarzom. Dwa dni przed uroczystym ingresem w wypowiedzi dla KAI bronił arcybiskupa: - Abp Wielgus oświadczył, że w myślach, słowach, czynach i intencjach nigdy nie szkodził ani Kościołowi, ani ludziom - i ja tym słowom wierzę. |
|