| Antoni Macierewicz JAKUB OSTAŁOWSKI |
Rz: Czy relacjom Wojskowych Służb Informacyjnych i polityków będzie poświęcony jeden z siedmiu rozdziałów raportu komisji weryfikacyjnej? Antoni Macierewicz: Istotnym elementem nieprawidłowości, jakich dopuściły się WSI, było rozpracowywanie polityków. Śledzenie, podglądanie, podsłuchiwanie, próby zastraszania. Zbieranie informacji, które mogłyby stanowić narzędzie szantażu. Na przykład informacji, że jakiś polityk zdradza żonę, a inny jest homoseksualistą? Takie informacje nie będą jawne. Zostaną ujawnione takie, że np. ktoś wziął łapówkę. WSI inwigilowały szeroki krąg polityków, od prawej strony sceny politycznej po lewą. Nie chciałbym mówić jednak, ilu polityków było inwigilowanych, bo sugerowałoby to, że skończyliśmy dochodzenie. A tak nie jest. Nie ma wątpliwości, że WSI uznały za wroga niepodległościową prawicę. W dokumentach tych służb była ona zdefiniowana jako wróg w sposób bardziej precyzyjny i sformalizowany, niż w znanych nam materiałach z szafy Lesiaka. Pan był śledzony? Byłem, ale na razie nie znaleziono takich dokumentów. A bracia Kaczyńscy? Te sprawy w materiałach się przewijały. Głównym obiektem inwigilacji było środowisko Jana Olszewskiego, Porozumienia Centrum, Jana Parysa. Wśród inwigilowanych polityków byli ludzie lewicy z pierwszych stron gazet? Nawet z ponad pierwszych stron. Premierzy, ministrowie obrony, prezydent? Nie chcę tego bardziej precyzować. Wielu polityków uległo szantażowi WSI, dało się przez te służby wykorzystać? Tej strukturze pozwolono bezkarnie działać bardzo długo, do 2006. Mieliśmy do czynienia z działaniami godzącymi w polską rację stanu. Politycy wiedzieli, ale milczeli, zgadzali się na ukrywanie prawdy. Gdy prezydent ujawni raport, będzie burza na scenie politycznej? W dzisiejszej Polsce bardzo trudno stwierdzić, co wywoła burzę, a co nie. Raport komisji likwidacyjnej, który dwa miesiące temu trafił do Sejmowej Komisji ds. Służb, był pewnym sygnałem. Obecny raport idzie krok dalej. Choć jest to ciągle wstępny etap. |