29.01.07 Nr 024
   Pierwsza strona
LUSTRACJA
Ilu było agentów w mediach

Burzę wśród dziennikarzy i polityków wywołały doniesienia TVP, że na początku lat 90. WSI chciały przejąć kontrolę nad niektórymi mediami w Polsce. Miało im w tym pomagać 115 agentów

Informację podały najpierw sobotnie "Wiadomości" TVP. Zaraz po nich program o współpracownikach WSI w mediach nadała TVP 3. Padły nazwiska: Grzegorza Woźniaka (popularnego prezentera z lat 70. i 80., w latach 90. w Polskiej Agencji Informacyjnej), Sławomira Prządy (byłego szefa "Teleexpressu" z lat 90.), Piotra Nurowskiego (współtwórcy Polsatu) i Milana Suboticia (byłego pracownika TVP, a potem TVN). Z tej czwórki Nurowski i Subotić już wcześniej przyznali się do współpracy z wojskowymi służbami. Woźniak w specjalnym oświadczeniu zaprzeczył swym związkom z WSI.

Według wypowiadającego się w programie Antoniego Macierewicza (kierował komisją likwidacyjną WSI), pod koniec lat 90. służby miały agentów na kluczowych stanowiskach we wszystkich telewizjach. Zdaniem "Wiadomości" w przejęcie kontroli nad mediami zaangażował się gen. Konstanty Malejczyk (szef WSI w latach 1994 - 1996), który miał osobiście prowadzić agenturę. Malejczyk był dla nas nieuchwytny. Jego następca w WSI kontradmirał Kazimierz Głowacki zdecydowanie zaprzecza: - To bzdura, że WSI chciały na początku lat 90. przejąć kontrolę nad TVP.

Dla Głowackiego informacje o agentach w mediach to "ośmieszanie wojska" i "piętnowanie ludzi, którzy w dobrej wierze pomagali państwu". Zapowiedział, że Macierewicz będzie pozwany do sądu przez byłych żołnierzy WSI. I Głowacki, i Malejczyk są podejrzani w tajnym śledztwie dotyczącym nielegalnego handlu bronią w latach 90. Za taką działalność - mieli być w nią zaangażowani członkowie kierownictwa WSI - grozi do 10 lat więzienia. Prezes TVP Bronisław Wildstein nie chciał komentować informacji o przeciekach z raportu WSI. Nie odpowiedział też na pytanie "Rz", co zrobi, jeśli w czwartek (na ten dzień prezydent Lech Kaczyński zapowiedział odtajnienie raportu z likwidacji WSI) wyjdą na jaw nazwiska agentów, którzy wciąż pracują w telewizji.

Z apelem do prezydenta oraz do prezesa IPN wystąpiła szefowa SDP Krystyna Mokrosińska. Domaga się ujawnienia agentów wśród dziennikarzy. - To konieczne dla dobra demokracji - podkreśla.

Politycy są oburzeni przeciekiem z raportu: - Jeżeli doszło do tego z winy funkcjonariusza publicznego, powinien on być pociągnięty do odpowiedzialności karnej - zapowiada szef Kancelarii Prezydenta Aleksander Szczygło.

dz.k., jar


WSI szantażowały polityków

pierwsza_strona_a_1-1.F.jpg
Antoni Macierewicz
JAKUB OSTAŁOWSKI

Rz: Czy relacjom Wojskowych Służb Informacyjnych i polityków będzie poświęcony jeden z siedmiu rozdziałów raportu komisji weryfikacyjnej?

Antoni Macierewicz: Istotnym elementem nieprawidłowości, jakich dopuściły się WSI, było rozpracowywanie polityków. Śledzenie, podglądanie, podsłuchiwanie, próby zastraszania. Zbieranie informacji, które mogłyby stanowić narzędzie szantażu.

Na przykład informacji, że jakiś polityk zdradza żonę, a inny jest homoseksualistą?

Takie informacje nie będą jawne. Zostaną ujawnione takie, że np. ktoś wziął łapówkę. WSI inwigilowały szeroki krąg polityków, od prawej strony sceny politycznej po lewą. Nie chciałbym mówić jednak, ilu polityków było inwigilowanych, bo sugerowałoby to, że skończyliśmy dochodzenie. A tak nie jest. Nie ma wątpliwości, że WSI uznały za wroga niepodległościową prawicę. W dokumentach tych służb była ona zdefiniowana jako wróg w sposób bardziej precyzyjny i sformalizowany, niż w znanych nam materiałach z szafy Lesiaka.

Pan był śledzony?

Byłem, ale na razie nie znaleziono takich dokumentów.

A bracia Kaczyńscy?

Te sprawy w materiałach się przewijały. Głównym obiektem inwigilacji było środowisko Jana Olszewskiego, Porozumienia Centrum, Jana Parysa.

Wśród inwigilowanych polityków byli ludzie lewicy z pierwszych stron gazet?

Nawet z ponad pierwszych stron.

Premierzy, ministrowie obrony, prezydent?

Nie chcę tego bardziej precyzować.

Wielu polityków uległo szantażowi WSI, dało się przez te służby wykorzystać?

Tej strukturze pozwolono bezkarnie działać bardzo długo, do 2006. Mieliśmy do czynienia z działaniami godzącymi w polską rację stanu. Politycy wiedzieli, ale milczeli, zgadzali się na ukrywanie prawdy.

Gdy prezydent ujawni raport, będzie burza na scenie politycznej?

W dzisiejszej Polsce bardzo trudno stwierdzić, co wywoła burzę, a co nie. Raport komisji likwidacyjnej, który dwa miesiące temu trafił do Sejmowej Komisji ds. Służb, był pewnym sygnałem. Obecny raport idzie krok dalej. Choć jest to ciągle wstępny etap.




Drukuj artykuł Drukuj artykuł Wyślij artykuł Wyślij artykuł

 

| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.