Rzeczpospolita
26.06.02 Nr 147

A może warto przesłać ten tekst Państwa znajomym?

Adres odbiorcy (do):

Adres nadawcy (od):


WIDZIANE Z RYNKU

Pierwsza praca

MICHAŁ BONI

Dobrze, że wystartował program rządowy "Pierwsza praca" zaadresowany do tegorocznych absolwentów. To przecież pokolenie wchodzące na rynek pracy w wyżu demograficznym i w złej sytuacji gospodarczej. Polityka społeczna, jak każda zresztą polityka, wymaga umiejętności wskazywania i wyboru priorytetów. Pierwszoplanowym celem polityki rynku pracy winno być zatem tworzenie warunków do zatrudniania ludzi młodych. Jakie jednak niebezpieczeństwa widać przy wdrażaniu tego programu?

Nie udało się skutecznie zaprosić do współpracy instytucji odpowiedzialnych za edukację w Polsce. O ileż lepiej wychodziliby przygotowani na rynek pracy tegoroczni absolwenci, gdyby w ostatnim semestrze ich nauki w każdej z możliwych szkół mieli kurs wprowadzający w rynek pracy. Wiem, że byłoby to przedsięwzięcie pomostowe, ale w warunkach kryzysowych każde działanie poprawiające start życiowy młodych ludzi jest potrzebne. Pamiętam, że już od 1992 r., bodajże OIC Lublin, świetna organizacja pozarządowa, dysponowała specjalnym programem dla nauczycieli, by mogli być przygotowani do prowadzenia takich kursów.

Warto oczywiście oszacować koszt takiego przedsięwzięcia. Lecz skoro na "Pierwszą pracę" rząd obecnie przeznaczył z Funduszu Pracy przeszło 500 milionów złotych, a docelowo będzie to przeszło 700 milionów - to może znalazłyby się środki i na ten "pomost edukacyjny" w szkołach. Tym bardziej że zebrane przez różne resorty środki na zakup rządowych samolotów to, zgodnie z prasowymi doniesieniami, suma ok. 480 milionów, czyli niewiele mniej niż początkowa faza programu "Pierwsza praca".

Program mógłby przynieść lepsze efekty, gdyby różne elementy pakietu rozwiązań dla małych i średnich przedsiębiorstw - mające wspierać ich rozwój - już wchodziły w życie. Nie mówiąc o tym, że rządowi ciągle brakuje odwagi, by zacząć debatę podatkową - choć nie brakuje jej przecież, by jedynymi winnymi trudności gospodarczych uczynić Radę Polityki Pieniężnej i Narodowy Bank Polski. Choć i RPP też chyba brakuje wyobraźni, skoro nie analizuje skutków swoich działań. Kiedy niedawno chciałem założyć lokatę w banku, zaoferowano mi 7,5-proc. oprocentowanie (o podatku Belki nie wspomnę). Gdy jednak spytałem o oprocentowanie ewentualnego kredytu (mój krewny rozkręca biznes i potrzebuje pieniędzy), to z uśmiechem odpowiedziano: 17,5 proc. Dziesięć punktów procentowych różnicy! Stymulacja małego biznesu, to konieczność, której jednak nie da się wdrożyć za pomocą zaklęć pana premiera.

No, i jeszcze jeden element. Jakość obsługi bezrobotnych, czyli gotowość służb zatrudnienia do udzielania bezrobotnym absolwentom wsparcia w postaci aktywizacji, pomocy w reorientacji zawodowej i dokonaniu wyboru uzupełnienia kwalifikacji, a wreszcie - umiejętne pośrednictwo pracy. Pozostające pod samorządową kuratelą służby zatrudnienia nie są chyba raczej gotowe do takich form działania. Nie ma więc dobrej i pełnej infrastruktury oraz logistyki programu "Pierwsza praca". Jak mniemam i mam nadzieję, nie ma jej na razie...

Dobrze się jednak stało, że program uruchomiono. To ważny sygnał dla młodego pokolenia, że państwo troszczy się o sprawy generacji startującej życiowo, a nie tylko o emerytów. To ważne zobowiązanie dla instytucji rynku pracy, żeby dostrzec wagę tego priorytetu. To ważne dla ministra finansów, by przy konstruowaniu budżetu na przyszły rok wziął pod uwagę sytuację na rynku pracy. To również ważne ostrzeżenie dla ministra edukacji - jak wiele i jak szybko powinien zrobić.


| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.