|
ZWYCZAJE W PRACY
ROZMOWA
Problemy rozwiązywać bez emocji
Przepychanki, kto ważniejszy
|
|
|
Katarzyna Korpolewska, psycholog, właścicielka firmy Profesja Consulting
(c) RAFAŁ GUZ
|
Rz: Skąd się biorą konflikty w pracy?
Katarzyna Korpolewska: Jakoś tak
jest, że o ile szybko przyzwyczajamy się w pracy do różnych
niedogodności, typu zły dojazd, ciasny pokój, o tyle do ludzi
trudniej. Denerwują nas ich nawyki, odmienne poglądy itd.
Dlaczego?
Kiedyś pracujący w Polsce cudzoziemiec był zdziwiony, że Polacy
w miejscu pracy bardzo emocjonalnie podchodzą do różnych spraw. A
wynika to z tego, że współpracownicy starają się o sobie nawzajem
wiedzieć jak najwięcej: kto ile ma dzieci i jakie mają stopnie w
szkole. Gdzie pracuje mąż czy żona, a nawet jakie mają problemy w
domu. On sam twierdził, że o życiu prywatnym swoich kolegów z pracy
wie niewiele. W Polsce pierwszy raz spotkał się także z sytuacją,
kiedy jeden pracownik odmówił współpracy z drugim, bo go nie
lubił.
Większa wiedza o innych powoduje więcej
napięć?
Jeśli inni są dla nas tylko współpracownikami, to mamy większy
dystans do nich i do tego, co robią. Łatwiej nam przejść do
porządku nad tym, że w jakichś sprawach się nie zgadzamy. Jeśli
współpracownik jest naszym kolegą, relacje między nami stają się
bardziej osobiste. Wszelkie spory czy konflikty są dla nas
trudniejsze do zaakceptowania. Jak zawiedzie nas współpracownik -
trudno, ale jeśli kolega - nie możemy tego darować. Współpracownicy
to nie osoby, które sobie wybraliśmy po to, żeby miło spędzić czas.
To ludzie, których wybrał dział rekrutacji, i naszym wspólnym celem
jest wykonanie określonych zadań.
W pracy rywalizujemy, kto jest lepszy, kto
więcej zarabia, walczymy o uznanie szefa. To także nie sprzyja
dobrym relacjom.
Te przepychanki, kto lepszy, kto ważniejszy, przypominają mi
zachowanie dzieci w szkole. Naprawdę dużo lepiej by nam się
pracowało, gdybyśmy skupili się na tym, co mamy do wykonania.
Ale z rozmaitymi sporami, spięciami, a nawet
intrygami musimy sobie jakoś radzić. Jak?
Takie sytuacje przede wszystkim należy rozstrzygać na bieżąco. A
to dlatego, żeby osobom, które je wywołują, nie dać pola do popisu
w przyszłości. Trzeba być asertywnym i otwarcie rozwiązywać
problemy. W ten sposób pokazujemy otoczeniu, gdzie są granice,
których nie wolno przekroczyć. Konflikty należy rozwiązywać na
poziomie faktów, rzeczowo i spokojnie, a nie emocjonalnie, co
wynika z relacji interpersonalnych. Trzeba wyjaśnić, co się stało i
o co mamy pretensje. Kiedy zaczynamy reagować emocjonalnie, może to
się obrócić przeciwko nam. Szefowie nie lubią pyskówek między
podwładnymi. Poza tym, jeśli ktoś na przykład ukradł nasz pomysł,
to łatwiej nam będzie wyjaśnić sytuację, gdy nie zinterpretujemy
jej w ten sposób, że zrobił to, bo jest wredny, bo mnie nie lubi
czy mści się, bo powiedziałam w biurze, że zerwała z nim
narzeczona. Mając dystans do współpracowników, łatwiej
zaakceptujemy nasze charaktery czy nawyki.
Rozmawiała Dorota Czerwińska
|