Rzeczpospolita
24.09.99 Nr 26
KADRY I PENSJE

Duże zróżnicowanie dochodów

Jeśli pracować, to u marszałka

- Jesteście gorsi niż minister Płoskonka - usłyszał dziennikarz "Rz" w jednym z urzędów po przedstawieniu listy pytań o ruchy kadrowe, realizację budżetu i kształtowanie wynagrodzeń. Józef Płoskonka zajmuje się w rządzie nadzorowaniem wdrażania reformy.

Analiza zmian kadrowych nie jest łatwa, m.in. z uwagi na to, że pewne służby, jak np. geodezja czy drogownictwo, niekiedy są włączone w strukturę starostwa, a niekiedy stanowią odrębne jednostki podlegające staroście. Z kolei np. w Sopocie strażnicy miejscy są pracownikami urzędu. Takich przypadków może być więcej. Pamiętać też należy o zwiększeniu zakresu kompetencji administracji.

Z prostego wyliczenia wynika, że w d. urzędach rejonowych woj. pomorskiego pracowało 516 osób. Dziś same starostwa ziemskie zatrudniają, wraz z urzędnikami z wyboru (np. starosta), 932 osoby.

Sumując zatrudnienie w urzędach rejonowych, urzędach wojewódzkich w Gdańsku i Słupsku oraz w miastach, które miały stać się powiatami grodzkimi, otrzymujemy - stan na 31 grudnia 1998 r. - 2816 urzędników. Powtarzając tę operację z uwzględnieniem Urzędu Marszałkowskiego i delegatury w Słupsku otrzymujemy 3588 osób zatrudnionych teraz.

Urząd Marszałkowski przejął z organów rządowych i samorządowych 112 pracowników. Na początku września zatrudniał 135 osób.

- Mieliśmy wiele osób ze średnim wykształceniem, mało z przygotowaniem merytorycznym. Jako zadanie przyjęto powołanie funkcjonalnego aparatu urzędniczego z wyższym wykształceniem. Dlatego konieczne były zwolnienia. Wśród przejętych pracowników było tylko "półtora" prawnika. Zatrudniono 7 radców. Bardzo rozbudowana była komórka ds. sportu; teraz sportem zajmuje się jedna osoba. Nie było komórki ds. strategii, nie najlepiej wyglądał dział współpracy z zagranicą. Przyjmowano także finansistów - informuje Maria Kowalewska-Koska, szefowa Kancelarii Marszałka.

Strukturę urzędu oparto na dużych departamentach, podległych członkom zarządu, w których pracują "wielofunkcyjni" specjaliści. Najbardziej rozbudowany jest departament gospodarki.

Na początku roku we wszystkich jednostkach podległych Urzędowi Marszałkowskiemu pracowało 19 233 osób, dziś jest ich 17 983.

W Trójmieście lepsze pensje

Administracja państwowa jest gorzej opłacana niż samorządowa. Mimo że oba urzędy podały wynagrodzenia za inny okres - Urząd Wojewódzki za I półrocze, natomiast Marszałkowski z 31 sierpnia - zmiany nie powinny być zasadnicze.

Średnia pensja w Urzędzie Wojewódzkim wynosi 1279 zł, w Urzędzie Marszałkowskim - 2366 zł. Inspektor u wojewody zarabia średnio 1154 zł, u marszałka - około 1600. zł, dyrektorzy wydziałów, odpowiednio, 2527 zł i około 4500 zł.

- To wynik innego systemu kształtowania wynagrodzeń. Samorząd ma w tej sprawie więcej swobody - wyjaśnia Kowalewska-Koska. - W Trójmieście mamy bardzo silną konkurencję. Jeśli chce się mieć dobrego specjalistę, należy go odpowiednio wynagradzać. Pracą w urzędzie była zainteresowana dość duża grupa różnych fachowców, lecz kiedy ci ludzie dowiedzieli się, ile możemy im zaoferować, zrezygnowali.

Z podobnych powodów wysokie są zarobki w trójmiejskich starostwach grodzkich, jeśli przyrówna się je do pensji w niektórych starostwach ziemskich. Telefonistka w gdyńskim magistracie zarabia tyle samo co urzędnik w bytowskim starostwie.

Administracja państwowa

Planowane koszty utrzymania administracji państwowej wynoszą 58,8 mln zł, co stanowi 6,8 proc. wydatków budżetu wojewody. Na utrzymanie Urzędu Wojewódzkiego zaplanowano wydać w tym roku 40,5 mln zł. Po 6 miesiącach wydatkowano połowę. Wydatki osobowe mają mieć poziom 12,6 mln zł, wydano połowę. Wydatki rzeczowe, które mają sięgnąć 9,2 mln zł, zrealizowano w 60 proc. Z zaplanowanych 0,9 mln zł inwestycji nie wydano do tej pory ani złotego. Dotacje, przekazywane z budżetu państwa jednostkom samorządowym, wyniosły 7,4 mln zł, czyli przelano połowę zaplanowanych pieniędzy.

W samorządzie

W samorządzie wojewódzkim gospodarowano raczej oszczędnie. Tak przynajmniej wynika z analizy wydatków. W pierwszym półroczu administracja kosztowała 3,7 mln zł, czyli 42 proc. planowanych wydatków. Rzeczowe wydatki w Urzędzie Marszałkowskim przekroczyły 800 tys. zł. Inwestycje wykonano w całości, wydając 280 tys. zł na zakup wyposażenia.

Piotr Adamowicz


| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.