Rzeczpospolita
31.10.03 Nr 255
A może warto przesłać ten tekst Państwa znajomym?

Adres odbiorcy (do):

Adres nadawcy (od):


Ofiary UPA i SS Galizien w Galicji Wschodniej

Zatarte mogiły

Hanaczów. Miejsce pochówku zamordowanych Polaków

(C) ROPWIM

ANDRZEJ KACZYŃSKI

Żaden z grobów Polaków - ofiar ukraińskich nacjonalistów - nie jest do tej pory należycie oznaczony i upamiętniony.

Po rzezi 60 tysięcy Polaków na Wołyniu w 1943 roku jesienią tegoż roku nacjonaliści ukraińscy rozpoczęli "antypolską akcję" w Galicji Wschodniej. Szacuje się, że w 1943 roku zabili 2 tysiące Polaków, w 1944 roku 13 - 16 tysięcy, w latach 1945 - 1946 od 5 do 6 tysięcy; łącznie od 20 do 24 tysięcy. Najwięcej w województwach: tarnopolskim - od 12 do 15 tysięcy; lwowskim - od 5 do 6 tysięcy, stanisławowskim - 3 tysiące. W wyniku "depolonizacji" Galicji Wschodniej prowadzonej przez UPA, a także przez formację pomocniczą SS ukraińską dywizję Galizien ("Hałyczyna"), w pierwszej połowie 1944 roku - jeszcze więc przed wejściem Sowietów i zarządzoną przez nich "repatriacją" ludności polskiej - z kresów południowo-wschodnich II RP uciekło 300 tysięcy Polaków. Ich siedziby - 17 tysięcy gospodarstw - spalono, mienie zrabowano lub zniszczono. Ludobójcze napaści UPA na Polaków nie ustały po wkroczeniu Armii Czerwonej, kiedy wiadomo już było, że na tej ziemi nie będzie ani Ukrainy, ani Polski, tylko Związek Sowiecki.

Polskie ofiary zbrodni nacjonalistów ukraińskich w Galicji Wschodniej leżą w kilkuset - może tysiącu - zbiorowych mogiłach, przeważnie na nieczynnych już cmentarzach rzymskokatolickich, zaniedbanych, zarośniętych, ze zniszczonymi nagrobkami, krzyżami. Wiele grobów jest rozproszonych po polach i lasach. Nie wszystkie znamy. Żaden nie jest należycie oznaczony.

Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zabiega u władz Ukrainy o zgodę na trwałe upamiętnienie kilku takich mogił. - To nie wykracza poza ogólnie przyjęte, światowe standardy. Upamiętnienia mają być jednolite i skromne - powiedział "Rz" sekretarz generalny ROPWiM, Andrzej Przewoźnik. - Nie chcemy budować pomników. Granitowy krzyż z godłem Rzeczypospolitej oraz z napisami po polsku i ukraińsku, tablice z imionami i nazwiskami zamordowanych.

Hanaczów

Ta czysto polska wieś (powiat przemyślański, Tarnopolskie) doznała dwóch napaści UPA. 3 lutego 1944 roku 500 banderowców, część w mundurach niemieckich, zabiło 55 osób, w tym 17 kobiet i 14 dzieci, spaliło 65 budynków mieszkalnych i 163 gospodarcze. Po napadzie AK zorganizowała samoobronę. 10 kwietnia 1944 Hanaczów obronił się po sześciogodzinnej walce ("Biuletyn Informacyjny" AK pisał, że na odsiecz Polakom pośpieszyli Żydzi ukrywający się w pobliskich lasach). Upowcy zabili tego dnia 27 mieszkańców dwóch przysiółków Hanaczowa.

Ofiary obydwu napadów pochowano na cmentarzu. Z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło jeszcze kilkunastu mieszkańców Hanaczowa - łącznie prawie sto osób. Dawni mieszkańcy tej wsi 15 września 2002 r. poświęcili zamordowanym ziomkom tablicę pamiątkową w kościele w Radzimowie, gdzie po "repatriacji" osiedliła się ich duża grupa.

Berezowica Mała

W tej polsko-ukraińskiej wsi koło Zbaraża w Tarnopolskiem Polacy utworzyli samoobronę. Zimą 1944 r. Niemcy zmuszali mężczyzn do budowy umocnień - front był blisko. Zmęczeni Polacy nie zawsze wystawiali warty i w Popielec 23 lutego dali się zaskoczyć. Banderowcy otoczyli polską część wsi, rabowali dobytek, podpalali domy, strzelali do uciekających. 40 osób żywcem spalili w stodole. UPA zamordowała wówczas 131 Polaków. Pogrzebani zostali w zbiorowej mogile na tzw. polskim cmentarzu pod lasem. Berezowiczanie mieszkający obecnie w Polsce wznieśli im pomnik na cmentarzu w Sośnicy koło Pleszewa.

Huta Pieniacka

Ośrodek samoobrony polskiej, zorganizowanej przez Inspektorat AK w Złoczowie (Tarnopolskie), udzielał pomocy ukrywającym się Żydom oraz bywał wykorzystywany przez partyzantkę sowiecką jako baza szpitalna i zaopatrzeniowa. 23 lutego 1944 r. atak policyjnego pułku ukraińskiej dywizji SS Galizien ("Hałyczyna") został odparty. Poległo dwóch żołnierzy. W drugim napadzie, 28 lutego, uczestniczyły oddział policyjny dywizji SS Galizien, policja niemiecka i ochotnicza bojówka UPA. Do uciekających strzelano bez ostrzeżenia. Ocalałych mieszkańców spędzono do kościoła, po czym grupami wyprowadzano i rozstrzeliwano albo zamykano w stodołach i palono żywcem. Bestialsko zamordowano co najmniej pięćset osób. Huta Pieniacka została doszczętnie zniszczona.

Starania o upamiętnienie ofiar pacyfikacji trwają dziesięć lat. W ubiegłym roku, zaraz po obchodach 60. rocznicy tragedii wołyńskiej, 11 lipca w Porycku/Pawliwce władze ukraińskie bez porozumienia z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa wykorzystały - dowolnie zniekształcony - jej projekt upamiętnienia. Pominęły informację, że zamordowani byli Polakami, umieściły natomiast fałszywy napis, że mordercami byli "niemieccy faszyści". Strona polska domaga się od ukraińskiej zdjęcia tego napisu i wydania wreszcie zgody na umieszczenie poprawnego.

Podkamień i Palikrowy

Miejsce drugiej wspólnej zbrodni dywizji SS Galizien, UPA oraz policji niemieckiej. Samoobrona polska w Podkamieniu dawała schronienie okolicznej ludności w obronnym klasztorze Dominikanów. 10 marca oddziały "Hałyczyny" i ochotnicy UPA oblegli i ostrzeliwali klasztor. 12 marca wspólnie z policją niemiecką spacyfikowali pobliską wieś Palikrowy, mordując co najmniej 367 Polaków. Następnie dowódca sił niemieckich zażądał od Polaków w Podkamieniu wyjścia z klasztoru, grożąc bombardowaniem. Zamordowano co najmniej 180 Polaków.

Dywizja SS Galizien dopuściła się także innych napadów na Polaków w Galicji Wschodniej, m.in. w Zawodziu, Jasienicy Polskiej i Budkach.

Ihrowica

Jedna z licznych polskich wsi w Galicji Wschodniej, zaatakowana przez UPA w okresie świąt Bożego Narodzenia 1944 roku, a więc już po wkroczeniu Sowietów, kiedy trwała "repatriacja" Polaków na zachód zarządzona przez władze ZSRR i PKWN. Ihrowica doznała w grudniu 1944 roku trzech napadów UPA. W wigilię świąt we wsi były prawie wyłącznie kobiety, dzieci i starcy. Schronili się w świetlicy, której broniło kilku młodych mężczyzn. UPA zamordowała w tej wsi na poły ukraińskiej i polskiej, w Tarnopolskiem, 80 Polaków. Ksiądz Szczepankiewicz, jego matka, brat i siostra zostali zamordowani na plebanii ciosami siekier. Polskie gospodarstwa zostały splądrowane i spalone.

Ofiary pogrzebano na miejscowym cmentarzu. Groby są zadbane, nie ma na nich polskich inskrypcji. Byli mieszkańcy Ihrowicy uczcili zamordowanych współziomków tablicą pamiątkową w kościele w Rakołupach.

Barysz

W tej wsi koło Buczacza (Tarnopolskie) w nocy z 5 na 6 lutego 1945 roku banderowcy zamordowali 136 Polaków. Spoczywają w zbiorowej ziemnej mogile na cmentarzu. W tym okresie nastąpiła kolejna fala zabójstw Polaków w Galicji Wschodniej, co zadaje kłam twierdzeniu, że - w odróżnieniu od Wołynia - celem UPA na tym obszarze była nie eksterminacja Polaków, lecz tylko skłonienie ich do wyjazdu.


| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.