|
Styl życia OBYCZAJE
Wariacje na bosaka i pół roweru
Skrzykują się. Umawiają gdzieś w mieście i robią rzeczy, które wywołują zdziwienie - jeżdżą na monocyklach, punktują na tablicy urodę kierowców albo chodzą boso. Po co? By nie być banalnym
| Flash mob pod Pałacem Kultury w Warszawie DAREK GOLIK | | Monocyklista Sebastian Pawelczak SEWERYN SOŁTYS |
-Co to, cyrk przyjechał? - reagowali na nasz widok ludzie, gdy zaczynaliśmy spotykać się na warszawskich Polach Mokotowskich i jeździć na monocyklach -opowiada Marta Kaszubska. - Po jakimś czasie przyzwyczaili się jednak, że w środowe popołudnia uprawiamy tu zręcznościowe sztuczki. Pomysłodawcą i organiza torem cyklicznej imprezy jest Sebastian Pawelczak, na co dzień informatyk, w chwilach wolnych kuglarz. -Przychodziłem na Pola Mokotowskie, by trenować żonglerkę i taniec z ogniem - opowiada. - Ale to monocykl najbardziej zachwycił. Przygodnie spotkani ludzie zaczęli uczyć się ode mnie, a potem dołączali z własnym kółkiem. Dziś na spotkania przychodzi 50 - 60 osób. A w całej stolicy jeździ już ponad 200 monocyklistów. Skąd o tym wiem? Bo kupują u mnie kółka. Ile pojazd kosztuje? Tyle co połowa roweru. Marta Kaszubska, na co dzień psycholog, współzałożycielka Stowarzyszenia Mierz Wysoko, uważa, że umiejętność jazdy na monocyklu podnosi poczucie własnej wartości. Dlatego uczy jeździć na nim dzieci z ulicy Brzeskiej na warszawskiej Pradze. -Nauka jest trudna, zalicza się setki upadków, trzeba pomęczyć się wiele godzin, ale potem człowiek czuje się na ulicy naprawdę wyjątkowo -mówi. Spontaniczny tłum Dla poczucia wyjątkowości brała udział w dziwnych, publicznych spotkaniach Ewa Tobaczyńska, tłumacz przysięgły języka niemieckiego. -Na informacje o zabawnej, miejskiej akcji natknęłam się w Internecie - opowiada. - Wraz z grupą kilkudziesięciu innych osób poinformowanych mejlem o miejscu, godzi nie i przebiegu spotkania, pojawiłam się na Dworcu Centralnym, by stworzyć tłum... Obecni tam do dziś pamiętają wydarzenie. Ludzie kupowali bilety na pociągi, w pobliżu przechadzała się policja. Naglena środku hali spora grupa młodych wyglądająca na wycieczkę zaczęła podskakiwać. Raz, dwa, raz dwa, raz dwa! Na początku chaotycznie, potem coraz bardziej regularnie. W pewnym momencie skaczący zaczęli krzyczeć wniebogłosy: "Moje! Moje! Moje!". Po czym rozeszli się, pozostawiając w osłupieniu podróżnych i policję. Innym razem pewna grupa spotkała się na przystanku autobusów miejskich. Wszyscy mieli ze sobą tabliczki z liczbami do punktacji. Gdy podjeżdżał autobus, podnosili tabliczki, oceniając sposób manewrowania, tempo otwierania drzwi i urodę kierowcy. Przyznawane punkty były spisywane w notesie. Przypadkowi obserwatorzy bywali tak zaskoczeni, że nie zauważali nawet, iż nadjechał ich autobus. -Najlepiej wspominam akcję organizowaną w Łodzi -mówi Tobaczyńska. - Spotkaliśmy się tam pod wielkim murem, zadarliśmy w górę głowy i pytaliśmy głośno: "Spadnie? Nie spadnie?". Z każdą chwilą było nas coraz więcej, bo przechodnie przystawali obok i też patrzyli, czy coś spadnie - śmieje się. Nonsens? Może. Ale oto właśnie w tej zabawie chodzi. Ta miejska rozrywka ma już dużo zwolenników. W internetowych encyklopediach napisano jej definicję i nadano nazwę: flash mob, czyli błyskawiczny tłum. Organizatorzy wysyłają zainteresowanym scenariusze spotkań i podkreślają, że akcje odbywają się dla czystej przyjemności i nie mogą mieć żadnego innego celu. -Dlaczego biorę udział weflash mobach? -zastanawia się Tobaczyńska. - Mam poczucie, że dzięki temu nie jestem banalna. Szary człowiek, który idzie wyznaczonymi drogami, to nie ja. Boso jest fajnie Drogi dla tych, co lubią chadzać boso, wyznaczył w stolicy pewien chcący zachować anonimowość socjolog. Na bose spacery można umówić się z nim i jego przyjaciółmi za pomocą strony internetowej www.boso.waw.pl. -Przyjemnie jest stąpać po wilgotnej trawie w parku, rozgrzanym asfalcie czy po chłodnym bruku -mówił. I choć bosi wmieście zaskakują, a nawet wywołują szydercze komentarze typu "uważaj na psie kupy" lub "na buty was nie stać?", to i tak swoje hobby uprawiają. Razem czują się raźniej. "Nie chcemy szokować i nie ma w tym, co robimy, żadnej ideologii - pisze na swojej stronie socjolog. -Lubimy po prostu chodzić bez butów, to bardzo przyjemne". Do ich u l u b i o n y c h miejsc należą w stolicy okolice mostu Świętokrzyskiego, dach Biblioteki UW i Cypel Czerniakowski - kiedyś najważniejsze miejsce Grzesiuka. Kto go czytał, pamięta, jak ojciec Stacha mawiał: "Jedni leżą, innych niosą, a ty naprzód, choćby boso!" ("Boso, ale w ostrogach"). MONIKA JANUSZ-LORKOWSKA
| W tłumie lub w samotności |
|---|
¦ Flashmob - czyli błyskawiczny tłum. Nieznani sobie ludzie spotykają się w określonym miejscu i wszyscy robią to samo, zwykle dziwne rzeczy. Pomysł narodził się w Nowym Jorku. Tam w 2003 roku organizacja Mob Project zgromadziła chętnych w sklepie Macy's. Tłum pytał sprzedawców o "dywanik miłości dla komuny". Pomysł szybko chwycił w innych miejscach świata. Widowiskowym tłumem był słynny flash mob w Toronto, gdy setka osób pod Ea ton Center okładała się poduszkami. Pierwszym flash mobem w Polsce zasłynął Radom. Sześćdziesiąt osób zachwycało się doskonałością bułek z serem. Także tu, maszerując czwórkami, 200 ludzi śpiewało pieśń "Przybyli ułani pod okienko". Wiadomości na temat flash mobów trzeba szukać w Internecie. Organizują je takie grupy, jak: Global Flash Mob Committee, Mob Project (Nowy Jork, USA), SydMob (Sydney, Australia), Fmob RU (Rosja), Warszawski Front Abstrakcyjny (Warszawa), FMOB (miasta Polski). ¦ Niemieckie parki dla bosych Przyjemność chodzenia boso doceniają Niemcy. Stworzyli specjalne bose parki, w których stopy mogą doświadczyć kilkudziesięciu rodzajów podłoża, m.in. piachu, trawy, kamyczków, drewna, błota, ziaren, torfu, mchu. Opis jednego z takich parków towarzyszy internetowej reklamie turystycznej Szwarcwaldu. Czytamy: "Na 2,5-km ścieżce stopy są łaskotane i łechtane. Różne podłoża i minerały gwarantują dużo zabawy i doświadczeń dla wszystkich zmysłów. Podczas spaceru odczuwa się zimno, wilgoć, ciepło, ale jest tu też suche, a przy tym przyjemne i pobudzające podłoże". Więcej na stronie http://www.barfusspark.de. (za www.boso.waw.pl)
|
|