"Rzeczpospolita" jest moją redakcją od blisko dziewięciu lat i nie chciałbym tego zmieniać. To jest miejsce, w którym mogę opisywać sport w sposób coraz rzadziej spotykany w innych pismach - nie tylko pod kątem rekordów i bramek. Pokazujemy rzeczywistość, stawiamy pytania, ale staramy się to czynić językiem, który nikogo nie uraża i nie zachęca do agresji. Wiemy, że nasze podejście do sportu jest bliskie Czytelnikom. Oni czują, że jesteśmy obiektywni, że pisząc, kierujemy się tylko wiedzą i doświadczeniem. A jeśli się mylimy, to z powodu zwykłych ludzkich ułomności, a nigdy dlatego, że kogoś bardziej lubimy. Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że praca jest moim hobby. Przychodzę więc do redakcji z przyjemnością. Tym bardziej, że w polskiej prasie takich miejsc jak dział sportowy "Rzeczpospolitej" jest niewiele.
Stefan Szczepłek