Z zielonymi stronami "Rzeczpospolitej" jestem związana od początku ich istnienia. Myślę, że miałam wpływ na ich kształt, układ stron, stałe rubryki. Zmienialiśmy je zresztą wielokrotnie, bo zawsze wydawało nam się, że można to zrobić lepiej. Zawsze jednak była jedna niezmienna cecha, która (mam nadzieję) nigdy się nie zmieni - to rzetelność informacji, która dla naszego zespołu zawsze była wartością nadrzędną. Jestem dumna, kiedy prezesi wielkich korporacji na wschodzie i zachodzie, z którymi się spotykam, z trudem starają się wymówić tytuł naszego dziennika. Naturalnie jest to dla nich wielki wysiłek, być może gest wobec dziennikarza, który będzie zadawał niekoniecznie łatwe pytania. I zawsze mnie zaskakuje, kiedy mówią, że znają naszą gazetę. A zwłaszcza, kiedy podkreślają, że "Rzeczpospolita" jest autorytetem w naszym regionie. Chociaż ubolewają, że jest wydawana tylko po polsku. Wtedy marzy mi się chociaż skrócona angielskojęzyczna wersja, bo naszej codziennej redakcyjnej pracy nadałaby zupełnie inny wymiar.
Danuta Walewska