Opinii "Rzeczpospolitej" nie da się zlekceważyć
Przyjąłem propozycję pracy w "Rzeczpospolitej" z trzech powodów. Po pierwsze: pojawiła się szansa na stworzenie jedynej dziś w Polsce codziennej gazety wyzwolonej z więzów przeróżnych poprawności - politycznych czy kulturowych. Dla mnie, jako szefa działu Opinie, otworzyła się możliwość pełnej swobody w doborze tematów i autorów; dla czytelnika korzyścią jest możliwość wysłuchania głosu publicystów ze wszystkich stron życia publicznego, którymi inne media się brzydzą, których się boją, których lekceważą. Dzięki temu, gdy inne media międlą swoje własne obsesje, u nas toczy się szeroka debata o prawdziwych problemach przy użyciu prawdziwych argumentów. Po drugie, praca w dzisiejszej "Rzeczpospolitej" to możliwość obcowania z najwybitniejszymi publicystami w Polsce. Udało nam się ściągnąć do działu Opinie najtęższych analityków, najbardziej wyraziste osobowości. Wystarczą trzy nazwiska: Ziemkiewicz, Wildstein, Semka. Po trzecie: prestiż. "Rzeczpospolita" to gazeta będąca synonimem wiarygodności i solidności. Dlatego naszej opinii nie da się zlekceważyć.
Dominik Zdort