Rzeczpospolita
02.10.04 Nr 232
Drukuj artykułWyślij artykuł
- Raczej nie rozstawałam się z trucizną, bo nie chciałam być badana przez gestapo...

CICHOCIEMNA

(C) WITOLD BRODA/FREE PRESS

GRAŻYNA RAKOWICZ

Była oficerem Komendy Głównej Armii Krajowej, emisariuszką do Londynu i jedyną kobietą "cichociemną". Po wojnie za swoją służbę Polsce zapłaciła latami więzienia.

Obecnie mieszka w Toruniu. Dziś sensem "późnego życia" prof. Elżbiety Zawackiej - legendarnej "Zo" - stał się rozwój Fundacji Archiwum Pomorskie Armii Krajowej, którą stworzyła kilkanaście lat temu. Ostatnio zaś każdą wolną chwilę - mimo sędziwego wieku - profesor poświęca słownikowi biograficznemu kobiet, odznaczonych Orderem Virtuti Militari. - Tych kobiet było 317, a o wielu z nich nic do dzisiaj nie wiadomo - mówi. Pierwszy z czterech tomów słownika ukaże się około 11 listopada bieżącego roku.

Przy Fundacji Archiwum Pomorskie Armii Krajowej powstaje obecnie Muzeum Wojskowej Służby Polek, działa już Memoriał Generał Marii Wittek (pierwszej polskiej kobiety generał). Jego celem jest gromadzenie i opracowywanie materiałów źródłowych o wojennej służbie Polek. Istnieje też Toruńskie Archiwum Wojennej Służby Kobiet (WSK), które do tej pory zgromadziło m.in. kilka tysięcy teczek osobowych i kilkadziesiąt tysięcy nazwisk Polek walczących na różnych frontach. Fundacja prowadzi działalność oświatową i wydawniczą - niebawem ukaże się VI tom "Słownika konspiracji pomorskiej". Przez 12 lat swojej działalności wydała już przeszło 40 tomów publikacji historycznych.

Prof. Stanisław Salmonowicz z UMK w Toruniu, jeden ze współzałożycieli Fundacji Archiwum Pomorskie Armii Krajowej, tak niegdyś napisał o Elżbiecie Zawackiej: "Wiemy jedno: profesor najwyżej ceni rzeczowość, nie lubi pustosłowia, nadużywania patosu, inflacji wielkich słów."

Urodziła się 95 lat temu w Toruniu - na Pomorzu, gdzie "germanizacja była wtedy okrutna". Była córką urzędnika sądowego, dlatego też, podobnie jak sześcioro rodzeństwa, uczęszczała do szkoły niemieckiej i nie mogła posługiwać się językiem polskim. Dopiero po wyzwoleniu Torunia rozpoczęła naukę w polskim gimnazjum. Jeszcze przed wojną zdała maturę i skończyła studia matematyczne na Uniwersytecie Poznańskim. Uczyła w szkołach średnich, jednocześnie - od 1930 roku - coraz bardziej angażowała się w działalność Organizacji Przysposobienia Wojskowego Kobiet (PWK).

- W każde wakacje uczestniczyłam w obozach pewiackich, podczas których sama się szkoliłam albo szkoliłam inne pewiaczki - wspomina. We wrześniu 1939 roku 30-letnia Elżbieta, będąc komendantką Rejonu Śląskiego PWK, rozkazem została ewakuowana z Katowic, aby walczyć w obronie Lwowa.

Jako "Zelma", zaprzysiężona w Warszawie do Służby Zwycięstwu Polski (SZP) powróciła na Śląsk w listopadzie 1939 roku. Tam zorganizowała - głównie spośród swoich pewiaczek, kobiecą służbę łączności Związku Walki Zbrojnej. Pod koniec 1940 roku przeniesiono ją do Komendy Głównej ZWZ/AK, do Wydziału Łączności Zagranicznej ("Zagroda"). Wówczas przyjęła pseudonim Zo, została kurierką na Berlin i dalsze szlaki zachodnie. Granice przekroczyła łącznie ponad sto razy - jako Elżbieta Nowak, Elizabeth von Braunegg, Elizabeth Kubitza, Elizabeth Watson czy też Elise Riviere. Wspominając tamte czasy, "Zo" nie ukrywa, że za każdym razem, gdy je przemierzała "była mokra ze strachu". - Raczej nie rozstawałam się z trucizną, bo nie chciałam być badana przez gestapo - opowiada.

Gdy w 1943 roku została specjalną emisariuszką Komendanta Głównego AK gen. Stefana Roweckiego "Grota", zabrała ze sobą ponad 500 stron mikrofilmów ukrytych w zapalniczce i trzonku małego klucza, i wyruszyła do Londynu. Z dwiema misjami: ze sztabem Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego miała uzgodnić szlaki kurierskie na trasie Warszawa - Londyn, natomiast prezydentowi Rzeczypospolitej na uchodźstwie Władysławowi Raczkiewiczowi miała przedstawić żądania Roweckiego. - Generał domagał się ustawowego nadania kobietom statusu żołnierza - mówi "Zo". - Dotychczas były one jedynie ochotniczkami pomocniczej służby wojskowej, bez prawa do awansów i odznaczeń.

Wypełniwszy pomyślnie swoje misje w Londynie, "Zo" powróciła do Polski - jako cichociemna wykonała skok spadochronowy. Działała w "Zagrodzie". Po aresztowaniu około 100 osób w siatce "Zagrody", w marcu 1944 roku "Zo" musiała przejść do innej służby. W ten sposób trafiła do Szefostwa Wojskowej Służby Kobiet KG AK kierowanego wówczas przez płk Marię Wittek, byłą komendantkę naczelną PWK. "Zo" walczyła w Powstaniu Warszawskim, a po jego upadku odbudowywała w Krakowie zerwaną łączność zagraniczną.

W strukturach AK działała do lutego 1945 roku, zaś po wojnie - w organizacjach poakowskich. Powróciła do pracy pedagogicznej, a na Uniwersytecie Łódzkim skończyła drugi fakultet - pedagogikę społeczną. Jednak dalsze plany naukowe musiała odłożyć, bo cztery lata, do 1955 roku spędziła w PRL-owskich więzieniach. Po wyjściu na wolność dalej uczyła, została doktorem nauk humanistycznych z pedagogiki społecznej. Przez 10 lat wykładała na Uniwersytecie Gdańskim, a od 1975 r. na UMK w Toruniu. Po trzech latach, kiedy nie zatwierdzono jej na kierownika Zakładu Andragogiki, który sama stworzyła, odeszła z uczelni na przedwczesną emeryturę. Tytuł profesora nauk humanistycznych uzyskała w 1989 roku.

Dziś "Zo" w randze pułkownika jest Honorową Obywatelką swojego Torunia. Przez Lecha Wałęsę została odznaczona Orderem Orła Białego. Wcześniej m.in. najwyższym orderem wojennym Krzyżem Virtuti Militari. Do dziś profesor pełni wiele honorowych funkcji społecznych, najbardziej jednak angażuje się w działalność swojej fundacji. -


| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.