BIZNES STYL
2007.09.15

Pokierować legendą

Piotr Wróblewski - Właściciel szkoły rajdowej

Samochody retro są coraz popularniejszym zjawiskiem na polskich drogach. Dołączają do eleganckich, nietypowych rozrywek, jak baloniarstwo czy yachting pełnomorski. Czym powinni się kierować miłośnicy klasycznej motoryzacji, którzy chcą zainwestować w zabytkowe auto?

Środowisko fanów zabytkowych pojazdów było w Polsce silne nawet w chudych latach minionego ustroju. Jeśli ktoś nie mógł pozwolić sobie na bycie prawdziwym kolekcjonerem, rekompensował to temperaturą swojej pasji, fachową wiedzą i pomysłowością. Dzięki temu udawało się uratować i odrestaurować dwu- lub czterokołowy zabytek: Mercedesa, wojskowe BMW "Sahara", Opla Admiral czy egzotyczne pojazdy zza naszej wschodniej granicy: Ziła lub Czajkę.

Pokolenia fascynatów
Nestorzy polskiego kolekcjonerstwa motoryzacyjnego pozostają autorytetami, ale dołącza do nich wiele osób stawiających w tej dziedzinie pierwsze kroki. Nie są jeszcze tak doświadczeni, mają za to środki finansowe na realizację swojego hobby, posiadają międzynarodowe kontakty i dużą siłę przebicia. Od czego zacząć i jakie decyzje podjąć, jeżeli czujemy, że używany na codzień samochód, choć wygodny i praktyczny, jest zbyt skomputeryzowany, a przez to pozbawiony duszy i prawdziwej klasy. Co więc zrobić, gdy budzi się w nas żyłka miłośnika samochodów retro i pragnienie, by w letnie weekendy móc pojeździć pojazdem, jaki podziwiało się w dzieciństwie, być może tylko na czarno-białym zdjęciu.

Zanim kupisz zabytek
Na początek zawsze najlepiej rozejrzeć się i poczytać. W świecie fanów dawnej motoryzacji nie brak klubów i stowarzyszeń, czasopism wydawanych w wielu językach, grup dyskusyjnych w Internecie, zlotów, rajdów i dni torowych. Jeżeli imprezy organizowane są w innych krajach, to tym lepiej, bo przecież prawdziwe kolekcjonerstwo zawsze przekracza granice państw. Zakładamy, że fundusze na zakup samochodu nie są główną przeszkodą. Może nią być brak orientacji w tej przebogatej dziedzinie. Niezależnie od budżetu, nie należy lekceważyć względów praktycznych. Utrzymanie samochodu w eksploatacji wymaga regularnego zdobywania oryginalnych lub adaptowanych części zamiennych. Dlatego pokusę wyróżnienia się autem marki nieistniejącej, jak Salmson, Jensen, czy Delahaye lepiej pozostawić najbardziej doświadczonym kolekcjonerom.

Ciężki żywot mechanika
Nawet jeśli podziwiamy piękno arcydzieł klasycznej motoryzacji włoskiej, w polskich realiach łatwiej będzie zacząć od Mercedesa 280 SE, a nie od wytwornej jak fortepian Lancii Flaminia, przed dotykaniem której respekt będzie czuł każdy mechanik w Polsce. Najlepiej wybrać samochód nie starszy niż 30-, 40-letni, posiadający podobne rozwiązania techniczne z modelami mniej wyszukanymi i dłużej pozostającymi w produkcji. Pamiętajmy, że polskim mechanikom, nawet najbardziej fachowym, bliższa jest niemiecka, francuska i skandynawska myśl techniczna niż mechanika rodem z Anglii. Tak się jednak składa, że wiele dzieł dawnej, nieistniejącej już, motoryzacji angielskiej należy do najbardziej atrakcyjnych. Na początek bez kompromisu się jednak nie obędzie. Rozsądniej będzie najpierw wybrać dobrego mechanika i nawiązać kontakty wśród miłośników danej marki, najlepiej wogóle samochodów retro, a dopiero potem wybierać konkretny model samochodu. W końcu chodzi o to, by móc się cieszyć pojazdem w pogodne dni wolne od pracy, a nie czekać miesiącami na sprowadzenie przez zagranicznych pośredników części zamiennych, nierzadko w cenie małego domku.

Samochód z duszą
Obok zagadnień technicznych ważne są także pewne kwestie "miękkie", związane z osobowością i stylem życia. Szanujący się kolekcjoner ma świadomość, że do luksusowego auta, które odprowadzać będą spojrzenia na ulicy, trzeba pasować całym sobą. Nie wypada defilować Daimlerem w trampkach, ani zajechać nim pod bar szybkiej obsługi. Gadżet do samochodów retro to już niemal przemysł. Na stronach pism dla kolekcjonerów ogłaszają się firmy replikujące dawną odzież, buty, kamizelki, rękawiczki, fantazyjne nakrycia głowy, dzięki którym właściciel i jego samochód tworzą stylową całość. Nie bez znaczenia są akcesoria - zegarek, okulary, a nawet fryzura, no i oczywiście staranny dobór miejsc, w które się takim autem jeździ. Przygotowanie zakupu i elegancka otoczka to tylko wstęp. Najważniejsze jest oczywiście prowadzenie auta. Jazda klasycznym i nietuzinkowym samochodem z pokolenia naszych ojców i dziadków jest przecież inna i trudniejsza. W końcu pasja retro bierze się po części ze znudzenia dzisiejszymi "plastikowymi" autami, za których kierownicą można niemal zasnąć.

Delikatny staruszek
Nawet doświadczony kierowca powinien pamiętać, że do sprawnego prowadzenia samochodu z innej epoki konieczne są korekty w technice jazdy, a być może nawet trening. Pojazd wysokiej klasy z lat 60. czy 70. może mieć dużą moc, najczęściej kierowaną na tylną oś, a potężny moment obrotowy przekazywany na koła o wąskich i wysokoprofilowych oponach. Jednocześnie będzie miał słabe jak na dzisiejsze normy hamulce i miękkie, uginające się zawieszenie, co wymaga przywyknięcia do innych niż obecnie odczuć podczas jazdy. Utrudnieniem może być mało bezpośredni układ kierowniczy - wielkim kołem wykonać trzeba czasami 4 pełne obroty. Gaźniki dolotowe w układzie zapłonowym zmuszą kierowcę do przypomnienia sobie stosowanych przez dziadka pojęć "bogatej" i "ubogiej" mieszanki, aby chronić silnik zarówno przed zalaniem, jak i wypaleniem tłoka. To jednak pożyteczna nauka, a włożony w nią wysiłek podkreśli radość w chwili wyprowadzenia z garażu błyszczącego chromami, opalizującego w słońcu, rasowo mruczącego zabytku. Wybór konkretnych marek i aut jest kwestią indywidualnego gustu i smaku kolekcjonera. Początkujący fan samochodów prestiżowych na pewno powinien zainteresować się takimi klasykami, jak Jaguar XJ6 serii I (6 cylindrów, 4,2 litra) lub XJ12 (V12, 5,3 litra). Ewentualnie Mercedes 300 SEL W109 (V8, 6,3 litra) i 450 SEC (V8, 6,9 litra). Jeśli pociągają nas lżejsze wozy sportowe, nie wolno przeoczyć pierwszych serii Porsche 911, Austina-Healey 3000, Triumpha Spitfire i Alfy Romeo Spider. Aby wyróżniać się czymś naprawdę niezwykłym, można wziąć pod uwagę albo Volvo P 1800 S. Zawsze jednak rozstrzygać powinny indywidualne upodobania, możliwości i względy praktyczne.

Źródło: gazeta Private Banking, nr VIII wrzesień 2007

zapytaj
 
| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.