|
2007.12.15
Giełda oparta na OFE i TFI
Wojciech Brach Menedżer ds. Sprzedaży | Noble Founds
Za podtrzymanie koniunktury na polskiej giełdzie odpowiadają Otwarte Fundusze Emerytalne i Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. Czy to wystarczy, aby powstrzymać widmo bessy?
Warszawski parkiet przeżywa okres prosperity, mierzony choćby liczbą debiutów, których do 31 października 2007 r. było 64, z czego w 8 przypadkach były to firmy zagraniczne. Jak zauważają przedstawiciele GPW, staje się ona coraz ważniejsza dla biznesu w regionie i w Europie. Giełda w Warszawie jest więc coraz częściej wybierana na miejsce, gdzie spółki chcą pozyskać kapitał. Jest już ich 336 i liczba ta będzie rosnąć, pod warunkiem że znajdą się też chętni, aby zainwestować w te firmy, a w tym gronie bardzo dużą rolę odgrywają krajowi inwestorzy instytucjonalni.
Fundusze inwestycyjne w Polsce działają od 1992 r., natomiast fundusze emerytalne zostały powołane do życia w 1997 r. Obie te grupy inwestorów miały fundamentalny wpływ na rozwój polskiego rynku kapitałowego. Są one obecnie najsilniejszą grupą inwestorów i można śmiało stwierdzić, że dalszy ich rozwój będzie pozytywnie wpływał na rozwój polskiego rynku kapitałowego.
Napływ środków do funduszy akcyjnych czy mieszanych, co pokazała pierwsza połowa roku, pomaga utrzymywać dobrą koniunkturę na giełdzie. Natomiast w momencie, gdy koniunktura słabnie, to naturalnie słabnie też popyt na produkty akcyjne - co pokazał okres ostatnich wakacji. Trzeba pamiętać, że krajowi inwestorzy instytucjonalni nie są jedynymi, którzy przyczyniają się do generowania popytu i obrotów na warszawskiej giełdzie, jak pokazują dane GPW mniej więcej po jednej trzeciej podzielili się oni obrotami z inwestorami zagranicznymi i inwestorami indywidualnymi.
Każdy zarządzający funduszem utrzymuje pewną część portfela w środkach płynnych, i w momencie, gdy inwestorzy chcą wypłacić środki, nie jest od razu zmuszony sprzedawać walorów akcyjnych. Polscy klienci TFI przeżyli już w ostatnich okresach kilka ruchów korekcyjnych i coraz większa ich grupa jest świadoma, że inwestycja w akcje powinna mieć charakter długoterminowy. Pytanie, na które nie znamy odpowiedzi - bo trzeba by je było zadać każdemu uczestnikowi funduszy inwestycyjnych - ilu z nich będzie o tych założeniach pamiętać, a ilu zdecyduje się na dokonanie odkupienia i tym samym może osłabić apetyt zarządzającego na kupno akcji.
Intytucjonalna potęga
Warszawska Giełda Papierów Wartościowych w swojej ponad piętnastoletniej historii miała wiele ważnych wydarzeń. Jednym z nich było uchwalenie w 1997 r. ustawy o funduszach emerytalnych, która otworzyła możliwości tworzenia nowej grupy inwestorów instytucjonalnych o wysokich i stabilnych źródłach zasilania kapitałowego. Wprawdzie fundusze inwestycyjne istniały już od 5 lat na rynku, ale z powodu niewielkich aktywów, same nie stanowiły liczącej się siły na warszawskim parkiecie. Jednak obydwie te grupy inwestorów instytucjonalnych obecnie zarządzają ogromnymi środkami finansowymi i dużą ich część lokują w papierach wartościowych notowanych na GPW.
Według szacunków firmy AnalizyOnline, polscy inwestorzy instytucjonalni z zaangażowanymi na dzień 30 września 2007 r. ponad 110 mld zł w polskie akcje mają 13,1 proc. kapitalizacji GPW. Ich znaczenie dla warszawskiego parkietu jest bardzo duże. Dlatego też z inwestorami instytucjonalnymi muszą liczyć się wszyscy uczestnicy tego rynku. Zarówno emitenci akcji, inwestorzy indywidualni, jak i inwestorzy zagraniczni. Dane o zaangażowaniu OFE i TFI na rynku akcyjnym są bacznie śledzone przez inwestorów, gdyż jest to bardzo istotna informacja, która może dać wskazówki co do dalszych możliwych kierunków notowań akcji.
Limity pokazują przyszłość
Fundusze emerytalne mają ustalony ustawowy limit maksymalnego zaangażowania w polskie akcje na poziomie 40 proc. I na przykład informacja o tym, że aktualny udział akcji w portfelach OFE zbliżony jest do tego poziomu może oznaczać, że w najbliższym okresie nie będą one stały po stronie popytowej rynku, czyli nie będą aktywnie nabywać walorów na giełdzie. W przypadku funduszy inwestycyjnych sytuacja już nie jest tak prosta. Oczywiście duży napływ środków do TFI może oznaczać potencjalny popyt z ich strony na akcje na GPW, ale może on być kierowany do różnych funduszy, np. obligacyjnych czy lokujących swe aktywa na rynkach zagranicznych. Nawet napływ do funduszy koncentrujących się w swojej polityce inwestycyjnej na akcjach polskich nie oznacza automatycznych zakupów - zarządzający nie muszą kupować akcji, bo mogą wybrać obligacje czy instrumenty rynku pieniężnego, zostawiając sobie przestrzeń do zbliżenia się do maksymalnych limitów zaangażowania w akcje.
Pojawienie się takich inwestorów jest niezwykle istotne dla każdej giełdy. Inwestorzy instytucjonalni mają długi horyzont inwestycyjny. Często w żargonie finansowym są określani jako tzw. silne ręce - tacy inwestorzy nie reagują emocjonalnie i w przypadku nawet większych spadków nie wyprzedają panicznie swoich walorów. Tym samym przyczyniają się do stabilizacji notowań.
Wybredni dawcy kapitału
Spółki, które pojawiły się na giełdzie lub chcą się na niej pojawić, robią to, ponieważ potrzebują kapitału na dalszy rozwój i finansowanie projektów. Fundusze inwestycyjne przed każdą decyzją inwestycyjną przeprowadzają najpierw dokładną analizę fundamentalną, czy branża, w której działa firma, ma przed sobą perspektywy i czy spółka będzie w stanie te szanse wykorzystać.
Tak więc fundusze inwestycyjne nie są ślepymi dawcami kapitału, ale angażują go w przemyślane i dobrze prowadzone biznesy - tym samym w pewnym stopniu mogą stać się recenzentami prowadzonej działalności. Dlatego też firma bez przeszłości oraz bez pomysłu na przyszłość nie może liczyć na to, że w gronie jej akcjonariuszy znajdzie się fundusz inwestycyjny.
Ponadto TFI bardzo często stają się znacznymi udziałowcami w spółkach i inwestorami, którzy mają wpływ na sposób zarządzania danymi podmiotami. W związku z tym fundusze inwestycyjne mają swoich przedstawicieli w radach nadzorczych spółek, a co za tym idzie - na bieżąco kontrolują sytuację w firmie oraz mogą mieć wpływ na wybór osób do zarządów tych podmiotów. Ponieważ w interesie TFI jest długoterminowy wzrost firm, ich rozwój i generowanie dobrych wyników finansowych, to zdecydowanie można stwierdzić, że zaangażowanie swojego kapitału przez fundusz inwestycyjny jest dla firmy bardzo korzystnym zjawiskiem.
Na pewno ze strony inwestora, który rozważa zaangażowanie swoich środków finansowych w daną spółkę, informacja o tym, że jednym z udziałowców jest inwestor instytucjonalny daje większą pewność, że ulokowanie kapitału właśnie w ten walor jest dobrą decyzją.
Nie tylko na giełdzie
Nie zawsze dostrzeganą funkcją, jaką pełnią fundusze inwestycyjne, a dokładnie zarządzające nimi TFI, jest funkcja edukacyjna. Towarzystwa dużo energii poświęcają edukacji ekonomicznej i budowaniu świadomości gospodarczej społeczeństwa. Oczywiście przy takich działaniach liczą oczywiście na pozyskanie nowych klientów, ale trzeba przyznać, że nie jest istotne, w jakim TFI, ale sam fakt oszczędzania przez klientów jest z definicji rzeczą korzystną dla takiej osoby. Na stronach internetowych wielu TFI możemy dowiedzieć się nie tylko, jaka jest oferta danego towarzystwa, ale znajdują się na nich bardzo często różnego rodzaju poradniki, tłumaczące arkana inwestowania. Niezliczone narzędzia pozwalają dobrać pasujący do osobowości klienta profil inwestowania, obliczyć przyszłą emeryturę czy przeprowadzić symulację przyszłych oszczędności.
Towarzystwa funduszy inwestycyjnych bardzo często uczestniczą w konferencjach, sponsorują różnego rodzaje kampanie prasowe lub telewizyjne, które mają na celu zwiększenie skłonności społeczeństwa do oszczędzania. Tłumaczą mechanizmy, jakie rządzą rynkiem kapitałowym i uczą jak mogą na nich skorzystać oszczędzający.
Klient nasz pan
W przypadku funduszy emerytalnych mamy do czynienia ze stabilnym napływem składek przekazywanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Należy jednak pamiętać, że w przypadku TFI to klienci kształtują politykę inwestycyjną funduszy i to ich zachowania muszą brać pod uwagę zarządzający. Szczególnie podczas okresów dekoniunktury oczekiwania klientów funduszy zmuszają zarządzających do bardziej defensywnej polityki inwestycyjnej. To od ich decyzji zależy, w jakim stopniu doradca inwestycyjny może alokować środki na rynku akcji czy obligacji.
SZACUNKOWE ZAANGAŻOWANIE KRAJOWYCH INWESTORÓW INSTYTUCJONALNYCH
NA RYNKU AKCJI (MLN ZŁ) STAN NA WRZESIEŃ 2007 R.
| | Wartość akcji | Proc. kapitalizacji GPW | |
| Fundusze inwestycyjne | 60 213 | 7,2% |
| Fundusze emerytalne | 49 875 | 5,9% |
| Łącznie | 110 087 | 13,1% |


Źródło: gazeta Private Banking, nr X grudzień 2007
|