INWESTYCJE
2007.12.15

Burza na parkiecie

Jacek Michalewski Private Banker | Noble Bank

Dawno już nie byliśmy świadkami tak dużych wahań na polskiej giełdzie. Ostatnie miesiące znów obudziły strach w inwestorach uśpionych długimi miesiącami systematycznych wzrostów. Czy polska giełda może działać w oderwaniu od giełd światowych? Czy mimo świetnych danych makroekonomicznych w kraju i regionie jesteśmy skazani na spadki?

Wydarzenia na giełdach światowych niestety nadal mają bezpośrednie przełożenie na zachowanie rodzimych rynków. Giełdy papierów wartościowych rządzą się swoimi prawami, tylko jeśli się im podporządkujemy, możemy być spokojni.

Cykle i odchylenia

Po pierwsze, historycznie rzecz biorąc - indeksy giełdowe w długim okresie zachowują się zgodnie z cyklem koniunkturalnym i opierają się na fundamentach gospodarki, nieznacznie je wyprzedzając. Po drugie, w krótkim okresie następują pewne odchylenia od długookresowej krzywej wzrostu, spowodowane czynnikami nieracjonalnymi, takimi jak emocje czy psychologia tłumu. Stąd rozróżniamy inwestorów długoterminowych - inwestujących fundamentalnie i krótkoterminowych - inwestujących technicznie. Im więcej na rynku inwestorów fundamentalnych, tym wykresy giełdowe są mniej zmienne i podatne na jednorazowe wydarzenia. Dojrzałe rynki finansowe reprezentowane np. indeksem S&P500 mają dwukrotnie mniejszą zmienność niż rynki dopiero rozwijające się jak polski. Na inwestycje fundamentalne może pozwolić sobie inwestor o długim horyzoncie inwestycyjnym, który nie zważa na krótkookresowe fluktuacje. Najlepiej profil ten odzwierciedlają fundusze emerytalne, a także w pewnym stopniu fundusze inwestycyjne. Na drugim biegunie znajduje się tzw. gorący kapitał, który bardzo nerwowo reaguje nawet na najmniejsze zawirowania. Do tej grupy należą drobni inwestorzy indywidualni, którzy nie mogą sobie pozwolić na stratę w krótkim terminie, a także inwestorzy zagraniczni, którzy patrzą na rynek globalnie i przesuwają środki błyskawicznie do miejsc o najmniejszym ryzyku, realizując zakładany, nawet niewielki zysk.

Kto zapewni stabilizację?

Od trzech lat udział poszczególnych grup inwestorów na warszawskim parkiecie ulegał wyraźnym zmianom. Udział zagranicznych inwestorów w obrotach na warszawskiej giełdzie systematycznie maleje na rzecz rodzimych inwestorów indywidualnych i obecnie wynosi 31 proc. w stosunku do 43 proc. w 2005 r. Dalej jednak są to inwestorzy raczej krótkoterminowi, którzy nie przyczyniają się do stabilizacji notowań. O to muszą zadbać głównie inwestorzy instytucjonalni. Ich aktywa nominalnie systematycznie rosną, a udział w obrotach na rynku jest na niezmiennym poziomie 35 proc. W ten sposób uwidacznia się długoterminowa strategia tej grupy inwestorów - więcej akcji w posiadaniu przy mniejszym obrocie na portfelu. Otwarte Fundusze Emerytalne to najlepszy przykład stabilizatora na rynku akcji. Ich aktywa pod zarządzaniem stale rosną. Już prawie 12,7 mln Polaków przymusowo inwestuje poprzez OFE. Kilkudziesięcioletni horyzont inwestycyjny oraz możliwość rebalancingu portfela (okresowe przywracanie portfela do pierwotnego udziału poszczególnych instrumentów) sprawia, że w czasie wzrostu indeksów OFE mogą wyprzedawać akcje realizując zyski, a podczas spadków kupować tańsze papiery. Jeżeli jesteśmy pewni rozwoju gospodarczego, taka strategia jest bardzo skuteczna. Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych oczywiście także inwestują fundamentalnie z horyzontem kilkuletnim. Jednak dynamiczny rynek, taki jak polski, bardzo szybko weryfikuje stopę zwrotu nawet w krótkim okresie. Sprawia to, że zarządzający muszą utrzymywać spore rezerwy na ewentualne umorzenia jednostek uczestnictwa i nie mogą pozwolić sobie na taki komfort jak zarządzający OFE, gdzie rotacja klientów jest znikoma. Niestety udziały TFI i OFE w obrocie na warszawskim parkiecie to na razie niewiele ponad 17 proc. i jeszcze trudno tym graczom realizować własne strategie inwestycyjne w oderwaniu od sytuacji na rynkach zagranicznych. Optymizmem napawają fakty, że siłą rzeczy aktywa OFE będą musiały rosnąć, a większość drobnych inwestorów indywidualnych po tak nerwowym okresie podwyższonej zmienności odda środki pod zarządzanie Funduszy Inwestycyjnych. Ponadto warszawska giełda jest na najlepszej drodze do przejęcia roli centrum finansowego Europy Środkowej, co także wpłynie na dalszą stabilizację, zachowując jednocześnie ekspozycję na silnie rosnące rynki rozwijające się.

Struktura inwestorów na rynku GIEŁDOWYM - wnioski:

  • podobnie jak w 2006 r., inwestorzy "podzielili" równomiernie wpływy na rynku kasowym; każda z grup posiada ok. 1/3 udziału w rynku,
  • średnio na sesji każda z grup inwestorów handlowała akcjami wartymi po 323 mln zł (w 2006 r. było to 200 mln zł),
  • udział inwestorów indywidualnych pozostał na niezmienionym poziomie w stosunku do II połowy 2006 r.; wartość obrotów wzrosła jednak o 50 proc.,
  • 50 proc. wzrost wartości zaangażowanego kapitału dotyczył też inwestorów instytucjonalnych, mimo że procentowo udział tej grupy wzrósł zaledwie o 1 pkt proc.

Źródło: gazeta Private Banking, nr X grudzień 2007

zapytaj
 
| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.