Sztuka pomnażania majątku
2007.07.15
Warto kupować jednostki na wyprzedażach
Michał Ząbczyński Private Banker | Noble Bank
Kupno funduszy zaangażowanych w akcje w trakcie przejściowych spadków jest dobrą metodą trafnego wejścia na rynek. Nabywanie ich w dołku to także rodzaj zabezpieczenia przed stratami. Wybór odpowiedniego momentu nie jest jednak prosty, bo łatwo można przeoczyć kolejną zwyżkę.
Jedno z wielu pytań, które zadaje sobie inwestor, szczególnie początkujący, to kiedy rozpocząć oraz jak długo inwestować swój kapitał w funduszu inwestycyjnym.
Dojrzały jak hossa
Nabiera to szczególnego znaczeniaw sytuacji dużej zmienności rynku, a z taką mamy obecnie do czynienia na warszawskiej GPW. Jednocześnie w okresie "dojrzałości" hossy duża zmienność notowań jest sprawą bardzo naturalną. "Dojrzałość" ta nie musi oznaczać szybkiego nadejścia dekoniunktury, ale z pewnością niesie ze sobą większe wahania kursów. Większe wahania oznaczają większe ryzyko, a większe ryzyko z kolei oznacza możliwość osiągania ponadprzeciętnych stóp zwrotu, ale także... większych strat.
W takiej scenerii inwestor motywowany chciwością i hamowany strachem stoi przed koniecznością wyboru odpowiedniego momentu kupna jednostek funduszy. Było to szczególnie wyraźne podczas ostatniej korekty na przełomie lutego i marca tego roku, kiedy przesunięcie momentu wejścia o kilka dni mogło skutkować nawet 7,5-procentową różnicą w cenie jednostki (zmiany liczone na podstawie wycen funduszu Noble Funds Akcji). Inwestor, który nabył jednostki 23 lutego, 5 marca notował już prawie 8 proc. straty, a osoba, która dopiero wtedy, nawet mimo raczej nieciekawych nastrojów, zdecydowała się na wejście, po takim samym okresie (13 marca) osiągała już 5 proc. zysku, a jeżeli poczekała jeszcze tydzień - mogła mieć ponad 10-procentowy zysk. To dużo, biorąc pod uwagę, że większość "umiarkowanych" inwestorów oczekuje właśnie takiej średniorocznej stopy zwrotu w dłuższym terminie. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć każdego dołka i szczytu. Jak więc sobie radzić w okresach wzmożonej zmienności rynku? Zachowanie inwestora powinno zależeć od stopnia jego zaangażowania w część agresywną portfela. Z jednej strony - może on dopiero zamierzać zainwestować swój kapitał, z drugiej zaś może mieć kapitał już zainwestowany w akcje.
Co powinni zrobić początkujący inwestorzy...
W tym wypadku bardzo dobra i prosta strategia mówi o systematycznym zwiększaniu zaangażowania w część agresywną portfela. Przypuśćmy, że inwestor podjął decyzję o kupnie jednostek funduszu akcyjnego 6 lutego, ale nie zaangażował wtedy całości kapitału, a dokonał inwestycji jedynie 20 proc. posiadanych środków. Następnie regularnie co 6 dni roboczych (a więc 14 i 22 lutego oraz 2 i 12 marca) angażował kolejne 20 proc. kapitału, osiągając pełną wartość portfela. Ta dosyć prosta taktyka sprawiła, że uśredniła się cena nabycia jednostek i pomimo odbywającej się w tle korekty zysk 20 marca sięgnął już blisko 4 proc. Oczywiście jest to tylko losowo wybrana sekwencja wejścia w inwestycje, w dodatku w dość wąskim przedziale czasowym, jednak pokazuje, w jak prosty sposób można znacznie zmniejszyć ryzyko wejścia w fundusz akcyjny. Warto pamiętać, że inwestycja w tego typu instrument jest z założenia co najmniej kilkuletnia, jednak już na początku tego wyścigu z rynkiem można zapewnić sobie start z przyzwoitej pozycji w środku stawki.
... a co już zaangażowani?
W drugim wypadku dobrze jest utrzymywać w portfelu pewien bufor bezpieczeństwa w postaci chociażby funduszu rynku pieniężnego. Wielkość takiego zabezpieczenia powinna zależeć od indywidualnego podejścia do ryzyka inwestora i jego zapatrywań na możliwość rozwoju sytuacji na rynku. W czasie korekty rezerwę taką można wykorzystywać na przenoszenie (najlepiej systematyczne) tej części kapitału w bardziej agresywne jednostki. Oczywiście taka taktyka też jest bardzo ryzykowna, dlatego istotne jest bardziej całościowe spojrzenie na rynek i oszacowanie, czy fundamentalnie mamy do czynienia tylko z korekcyjnym ruchem, czy może z początkiem dłuższego trendu.
Odwrotnie, po silnych wzrostach można realizować zysk, przenosząc z powrotem część kapitału w bezpieczne fundusze. Ta dość aktywna postawa wymaga po pierwsze - jasnego uświadomienia sobie dobrych podstaw fundamentalnych dla giełdy w co najmniej średnim terminie (a o takich można mówić w tej chwili), po drugie zaś - wystarczająco dużo odwagi ze strony inwestora, który niejednokrotnie musi dokonywać zakupów w mało entuzjastycznych nastrojach na rynku.
A jeśli jesteśmy na szczycie
Co może się zdarzyć w sytuacji, gdy pomyliliśmy się w ocenie sytuacji rynkowej i to, co początkowo wydawało się tylko korektą w dalszych wzrostach okazało się początkiem zmiany trendu. Można przeanalizować taki scenariusz, cofając się do ostatniego największego załamania podczas pęknięcia banki internetowej w 2000 r.
Jest styczeń 2000 r. - inwestor mając do dyspozycji 100 000 zł decyduje się wykorzystać dwa dni większych spadków do wejścia na rynek, ponieważ wzrosty mające już miejsce od dłuższego czasu rozbudzają apetyt. Kupuje zatem hipotetyczny fundusz akcyjny - przyjmijmy, że wartość jego jednostki zależy wprost od poziomu indeksu WIG, który w tym momencie osiąga poziom ok. 23 000 pkt. Po kilkunastu sesjach i prawdopodobnie osiągnięciu dodatnich wyników, na warszawskiej giełdzie tworzy się formacja podwójnego szczytu, rozpoczynająca okres bessy. Jeśli inwestor nie sprzeda funduszy, po około dwóch latach, w październiku 2001 r., jego straty osiągają punkt kulminacyjny. Indeks WIG zniża się do poziomu 11 500 pkt, a portfel inwestora topnieje do zaledwie 50 000 zł. Trwałe odrobienie straty następuje dopiero na początku 2004 r., a więc po równo czterech latach. Gdyby jednak dotrwał z takim portfelem do dzisiaj, jego wartość sięgnęłaby prawie 300 000 zł.
Przykład ten odzwierciedla skalę zjawiska, z jakim możemy mieć do czynienia. Wielu z obecnych inwestorów przyzwyczajonych do stałych wzrostów oraz szybkiego nadrabiania korekt nie byłoby łatwo pogodzić się z takim przebiegiem sytuacji. Ten scenariusz opisuje także tylko sytuację typu "kup i trzymaj". Gdyby jednak postawa inwestora była bardziej aktywna i na przykład w połowie 2000 r. zdecydował się na zamianę funduszu akcyjnego na fundusz rynku pieniężnego, a następnie w marcu 2001 r. (w momencie rozpoczęcia serii obniżek stóp procentowych przez RPP) przeszedł na fundusz obligacyjny - zamiast odrobienia strat z początkiem 2004 realizowałby już ok. 20 proc. zysku. Wnioski są zatem dwa: po pierwsze - pamiętajmy, że odrobienie strat wynikających z wejścia w szczycie hossy może zająć kilka lat, po drugie - nie oznacza to jednak, że w czasie bessy nie możemy skutecznie chronić naszego kapitału, a nawet notować zysków na przyzwoitym poziomie.
Trzeba wykorzystać okazję
Obecną sytuację pomimo trwających już kilka lat wzrostów i otaczających nas pozytywnych danych makroekonomicznych, prawdopodobnie w dalszym ciągu ciężko zaliczyć do szczytu hossy.
Każda korekta w okresie dojrzałej hossy jest świetną okazją do zrobienia tańszych zakupów, pod warunkiem że inwestujący jest świadomy panującego trendu wzrostowego, który ma pokrycie w dobrych podstawach fundamentalnych.
Zachowanie takie można porównać do okresu posezonowej wyprzedaży w sklepach i dużych promocji, na których korzysta szereg kupujących.
Ostatnia przecena na rynku była znakomitym przykładem, że Polacy nie tylko są mistrzami w polowaniu na okazje sklepowe, ale podobne zachowanie przenoszą na rynek akcji. W marcu wartość napływów do funduszy inwestycyjnych osiągnęła rekordową wartość 4,7 mld zł, a w kwietniu 2,8 mld zł. Szacuje się również, że od początku roku napływ aktywów netto do funduszy wyniósł około 14 mld zł. Okazało się, że załamanie na przełomie lutego i marca zostało wykorzystane przez wiele osób do zastosowania opisanych strategii.
Przy inwestowaniu w rynek funduszy opłaca się stosować strategię zakupów "na raty", aby uniknąć wchodzenia w lokalnych górkach. Z drugiej strony rynek rzadko bywa w stanie zupełnej równowagi i zazwyczaj znajduje się powyżej lub poniżej prawdziwej wartości. Dlatego też w trendzie wzrostowym każdorazowe zejście poniżej takiej wartości w postaci korekty jest dobrą okazją do tańszego dokupywania jednostek. Warto zatem korzystać z takich wyprzedaży.
WYNIKI NAJLEPSZYCH FUNDUSZY AKCJI ZA OSTATNIE 12 i 36 MIESIĘCY
NA DZIEŃ 1 CZERWCA 2007 r.
| Nazwa funduszu | Stopa zwrotu (12 miesięcy) w % | Stopa zwrotu (36 miesięcy) w % |
| 1. | PIONEER MAŁYCH I ŚREDNICH SPÓŁEK | 105,69 | - |
| 2. | DWS POLSKA FIO TOP 25 MAŁYCH SPÓŁEK | 105,39 | 199,69 |
| 3. | BPH DYNAMICZNYCH SPÓŁEK | 104,71 | - |
| 4. | ING FIO ŚREDNICH I MAŁYCH SPÓŁEK | 96,10 | - |
| 5. | FORTIS FIO SUBFUNDUSZ FORTIS AKCJI | 91,52 | - |
| 6. | LEGG MASON AKCJI FIO | 76,14 | 183,59 |
| 7. | AIG FIO AKCJI | 75,37 | - |
| 8. | COMMERCIAL UNION FIO SUBFUNDUSZ | 70,69 | 163,74 |
| 9. | IDEA AKCJI FIO | 69,87 | 157,17 |
| 10. | MILLENIUM FIO AKCJI | 59,61 | 122,78 |
Źródło: fundusze.onet.pl
Źródło: gazeta Private Banking, nr V czerwiec 2007
|
|