Sztuka pomnażania majątku
2007.12.15
Zielone bez blasku
Damian Stefański
Dolar na łopatkach - najważniejsza waluta na świecie zaczyna powoli tracić swoją pozycję. Ciężko byłoby wyobrazić sobie życie bez amerykańskiego dolara. Czy jego znaczne osłabienie spowoduje zmianę dotychczasowych reguł i co zrobić z lokatami w amerykańskiej walucie?
Określenie dolara "słabą walutą" szczególnie dla Polaków może mieć negatywne skojarzenia. Nie tak dawno jedyną formą zachowania wartości oszczędności było przechowywanie ich w postaci zielonej waluty. Reformy oraz wejście na drogę rozwoju gospodarczego pozwoliły nie tylko na odzyskanie wiarygodności polskiego pieniądza, ale nawet na obniżenie wartości dolara w stosunku do złotego.
Wszyscy pamiętamy czasy, choć dzisiaj brzmi to prawie jak marzenie, gdy 1 dolar był wyceniany na ponad 4 zł. Kilka lat wystarczyło, aby dolar kosztował poniżej 2,5 zł. Oczywiście jest to zasługa szybko rozwijającej się gospodarki i wzrostu konkurencji. Jednak drugim czynnikiem jest stale malejąca wartość dolara do wszystkich walut. Także w stosunku do swojego największego konkurenta, czyli euro, amerykańska waluta bije rekordy w dół. Jeszcze na początku 2002 r. 1 euro można było kupić za mniej niż 90 centów. Obecnie trzeba wydać już ponad 1,45 dolara. W przypadku niektórych walut, jak np: kanadyjskiego dolara, trzeba szukać danych sprzed dwudziestu lat, aby znaleźć obecne poziomy wyceny dolara.
Kredyt po amerykańsku
Dwa makroekonomiczne powody słabnącego dolara to deficyt handlowy i budżetowy. Popadanie w zadłużenie stało się domeną gospodarki amerykańskiej. Stany Zjednoczone są oparte na konsumenckim modelu życia, wspieranym przez łatwo dostępne kredyty. Wydawanie pieniędzy jest tam postrzegane wręcz jako obywatelski obowiązek, ponieważ im więcej pieniędzy krąży w gospodarce, tym kraj ma większą szansę szybko się rozwijać. Nie sposób sprzeciwiać się tym poglądom. Ten model funkcjonuje doskonale, jeśli rozwój gospodarczy jest oparty na racjonalnych i ekonomicznych podstawach. Jednak w przypadku rosnącej konkurencji innych gospodarek, w tym coraz szybciej rozwijającej się Europy, Chin oraz Japonii, może się okazać, że amerykański gigant będzie miał problemy z utrzymaniem równowagi.
W 2007 r. prognozuje się wzrost w USA na poziomie 2,2 proc. w porównaniu
z 2,3 proc. w strefie euro oraz w Japonii.
W 2006 r. gospodarka amerykańska rozwijała się w tempie 3,3 proc. Utrzymywanie dużych deficytów handlowych i budżetowych było do tej pory możliwe z powodu atrakcyjności amerykańskich papierów wartościowych, wykorzystywanych jako bezpieczna forma lokowania kapitału. Obecnie ponad 40 proc. amerykańskiego zadłużenia jest w posiadaniu inwestorów zagranicznych. Spadające wyniki gospodarki oraz zagrożenia wynikające chociażby z ostatniego załamania w kredytach subprime powodują, że inwestorzy coraz mniej chętnie uzupełniają portfele amerykańskimi papierami wartościowymi.
Dodatkowo duża część krajów trzyma rezerwy walutowe w postaci amerykańskich aktywów. Jak pokazują statystyki MFW, udział dolarów w rezerwie walutowej spada systematycznie i wynosi obecnie poniżej 65 proc. Dla porównania euro w portfelach banków centralnych ma udział ok. 25 proc. Analitycy uważają, że zaangażowanie euro może wzrosnąć do 40 proc. do 2010 r. Prawdopodobnie będzie to oznaczać tylko jedno - dalszą wyprzedaż dolara, czyli spadek jego wartości. Najlepiej obrazuje to nerwowość, jaką wprowadziła na rynek informacja, że Chiny zamierzają część swoich dolarowych rezerw zamienić na euro.
Tanio jak nigdy
Słaby dolar zmienił kierunki i cele migracji. Wycieczka do USA jest w tej chwili tania jak nigdy dotąd. Bilet lotniczy można kupić poniżej 2 tys. zł, a ceny w USA są szokująco niskie. Obecnie Stany Zjednoczone przypominają hipermarket, w którym zorganizowano wielką wyprzedaż. Ceny sprzętu elektronicznego bywają o połowę niższe niż w Polsce. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że średniej klasy samochód kosztuje poniżej 20 tys. dolarów, może się okazać, iż pomimo bardzo wysokich ceł sprowadzenie auta jest bardziej atrakcyjne niż np. z Niemiec. Właśnie z powodu atrakcyjności cen bilans handlowy USA zaczyna się stabilizować i poprawiać. We wrześniu deficyt zmalał do poziomów nienotowanych od ponad dwóch lat, a eksport przekroczył 140 mld dolarów.
Dwie strony medalu
Wzrost konkurencji towarów zza oceanu powoduje, że na producentów w Europie wywierana jest silna presja. Towary eksportowane do USA stają się relatywnie drogie dla Amerykanów, a to z kolei zmusza producentów z Europy do większej efektywności oraz obniżania cen, co powoduje niższe zyski. Ciężko jest jednak zrezygnować z tak lukratywnego rynku.
To, co wywołuje w Stanach zmniejszenie bezrobocia i wzrost zysków, w Europie ma dokładnie odwrotny skutek. Słabnący dolar to także spore zagrożenie dla konsumentów w USA, ponieważ wzrost cen importowanych towarów powoduje wzrost kosztów życia, a w efekcie wzrost inflacji. O ile dla Europejczyków wycieczki do USA stają się tanie, to w przypadku Amerykanów wycieczka na stary kontynent może się okazać sporym wydatkiem.
Zjawisko to dotyka nie tylko osób prywatnych. Wszelkie inwestycje zagraniczne firm amerykańskich siłą rzeczy kosztują coraz więcej, co w niektórych przypadkach może prowadzić do strat. Z kolei dla firm "globalnych" nastał dobry okres, ponieważ zyski w obcych walutach, wypracowane poza USA, mogą spowodować, że raporty kwartalne bardzo pozytywnie zaskoczą inwestorów.
Polskie spojrzenie
Dla inwestorów w Polsce wszelkie lokaty kapitału w dolarach są mocno ryzykowne. Widać to wyraźnie po wynikach funduszy zagranicznych denominowanych w dolarach. Słaby dolar skutecznie obniża zyski, a czasem wręcz doprowadza fundusze do strat. Sytuacja może się jeszcze utrzymać. Niektórzy analitycy przewidują, że w 2008 r. dolar może jeszcze stracić nawet 10 proc., także w stosunku do złotego. Jest bardzo mało czynników gospodarczych, które mogą powodować wzrost wartości zielonej waluty w najbliższym czasie. Należy bardzo dokładnie przyglądać się sytuacji makroekonomicznej oraz informacjom płynącym z rynku finansowego w USA.
UDZIAŁ WYBRANYCH WALUT W OBROCIE NA RYNKU WALUTOWYM (W PROC.)
| Waluta | 1992 | 1995 | 1998 | 2001 | 2004 | 2007 |
| Dolar amerykański | 82 | 83,3 | 87,3 | 90,3 | 88,7 | 86,3 |
| Euro | - | - | - | 37,6 | 37,2 | 37 |
| Marka niemiecka | 39,6 | 36,1 | 30,1 | - | - | - |
| Frank francuski | 3,8 | 7,9 | 5,1 | - | - | - |
| ECU i inne waluty EMS | 11,8 | 15,7 | 17,3 | - | - | - |
| Jen Japoński | 23,4 | 24,1 | 20,2 | 22,7 | 20,3 | 16,5 |
| Funt brytyjski | 13,6 | 9,4 | 11 | 13,2 | 16,9 | 15 |
| Frank szwajcarski | 8,4 | 7,3 | 7,1 | 6,1 | 6,1 | 6,8 |
| Złoty polski | 0,1 | 0,5 | 0,4 | 0,8 |
Źródło: Triennial Central Bank Survey 2007
UDZIAŁ WALUT W REZERWACH WALUTOWYCH NA ŚWIECIE
| Waluta | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 |
| Dolar amerykański | 70,50% | 70,70% | 66,50% | 65,80% | 65,90% | 66,40% | 65,70% |
| Euro | 18,80% | 19,80% | 24,20% | 25,30% | 24,90% | 24,30% | 25,20% |
| Fund brytyjski | 2,80% | 2,70% | 2,90% | 2,60% | 3,30% | 3,60% | 4,20% |
| Jen japoński | 6,30% | 5,20% | 4,50% | 4,10% | 3,90% | 3,70% | 3,20% |
| Inne | 1,40% | 1,20% | 1,40% | 1,90% | 1,80% | 1,90% | 1,50% |
| Frank szwajcarski | 0,30% | 0,30% | 0,40% | 0,20% | 0,20% | 0,10% | 0,20% |
Źródło: IMF, ECB


Źródło: gazeta Private Banking, nr X grudzień 2007
|
|