Rzeczpospolita
13.12.01 Nr 291
A może warto przesłać ten tekst Państwa znajomym?

Adres odbiorcy (do):

Adres nadawcy (od):


Obóz władzy po 13 grudnia

Obrady Sejmu 25-26 stycznia 1982. Ławy rządowe od prawej: Jerzy Kuberski, Andrzej Jedynak, Janusz Obodowski, Sylwester Zawadzki, Marian Krzak, Czesław Kiszczak, Józef Czyrek, Tadeusz Hupałowski, Zbigniew Szałajda, NN, Bolesław Faron, Jan Knapik

FOT. ALEKSANDER JAŁOSIŃSKI

ANTONI DUDEK

Już sam fakt, że generał Wojciech Jaruzelski skupił w swoim ręku kilka najwyższych stanowisk w istniejącej w PRL hierarchii władzy (pierwszego sekretarza KC PZPR, premiera, ministra obrony, przewodniczącego WRON), jasno wskazywał na jego niezwykle silną, osobistą pozycję.

Jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego rozpoczął się zainicjowany przez Jaruzelskiego proces przechodzenia podporządkowanych mu całkowicie wyższych oficerów WP na wysokie stanowiska w aparacie partyjnym oraz administracyjnym. Symbolizowało go mianowanie w lipcu 1981 roku generała Czesława Kiszczaka ministrem spraw wewnętrznych, a w październiku tego roku generała Tadeusza Dziekana kierownikiem Wydziału Kadr KC PZPR. Po 13 grudnia proces ten się nasilił. W pierwszym roku stanu wojennego na kierownicze stanowiska w aparacie partyjnym oddelegowano 32 oficerów WP, a do administracji państwowej kolejnych 88. Było wśród nich m.in. 11 ministrów i wiceministrów, 13 wojewodów i wicewojewodów oraz 9 sekretarzy KW PZPR. Do pracy w prokuraturze i sądownictwie cywilnym oddelegowano z kolei 108 "prawników w mundurach".

Tej swoistej militaryzacji cywilnego aparatu władzy towarzyszyło częściowe osłabienie roli PZPR jako głównego ośrodka dyspozycji politycznej. "Centrum decyzyjne - oceniał po latach doradca Jaruzelskiego pułkownik Stanisław Kwiatkowski - przesunęło się wyraźnie z Komitetu Centralnego do Rady Ministrów. Symbolicznym tego wyrazem było miejsce pracy pierwszego sekretarza i premiera. Generał najchętniej pracował w Alejach Ujazdowskich, a nie w gmachu KC".

Jaruzelski stworzył nieformalne ciało, które w dużym stopniu zastąpiło centralne organy PZPR w podejmowaniu bieżących decyzji, w tym także personalnych. Był nim tzw. dyrektoriat, który - jeśli wierzyć relacji Mieczysława F. Rakowskiego - był co najmniej do marca 1982 roku najważniejszym organem decyzyjnym w Polsce stanu wojennego. W jego składzie - oprócz Jaruzelskiego - znaleźli się niektórzy sekretarze KC (Kazimierz Barcikowski, Stefan Olszowski, Mirosław Milewski) i członkowie rządu (Czesław Kiszczak, Florian Siwicki, Mieczysław Rakowski, Janusz Obodowski i Andrzej Jedynak). Skład dyrektoriatu był zresztą płynny, wśród jego członków wymienia się także szefa URM generała Michała Janiszewskiego i sekretarza KC Mariana Woźniaka.

Istotna rola wojskowych pełnomocników KOK w terenie (działali we wszystkich województwach oraz wybranych gałęziach gospodarki) i podlegających im 4,7 tys. komisarzy nie przekładała się na podobną rolę Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego jako organu centralnego. WRON służyła raczej za mający groźnie wyglądać parawan, za którym skrywał się dyrektoriat i inne ośrodki decyzyjne. Wśród nich istotną rolę próbowało odgrywać MSW, w którym pojawiła się wyraźna tendencja do wchodzenia w rolę głównego animatora polityki kadrowej, co dotąd pozostawało wyłączną domeną PZPR.

Już po tygodniu od wprowadzenia stanu wojennego stało się jasne, że operacja zakończyła się sukcesem, a większość ognisk oporu społecznego została wygaszona. Pojawił się wówczas problem wyboru generalnego kierunku polityki wewnętrznej. W otoczeniu generała Jaruzelskiego znajdowali się zarówno politycy przekonani o konieczności dalszego zaostrzania represji i zdecydowanej rozprawy z działaczami "Solidarności" najniższego nawet szczebla, jak i działacze opowiadający się za stopniowym łagodzeniem rygorów stanu wojennego.

Zmiany dokonane w lipcu 1982 roku umocniły jeszcze bardziej pozycję Jaruzelskiego. Dlatego pod koniec roku przystąpił do likwidacji struktur, które powszechnie uważano za ośrodki organizacyjne partyjnych dogmatyków i liberałów. Marginalizacji uległo Stowarzyszenie Klubów Wiedzy Społeczno-Politycznej "Rzeczywistość", w którym działali Ignacy Krasicki, Ryszard Gontarz i Tadeusz Grabski. Ograniczenia dotknęły też drugiego bieguna pezetpeerowskiego spektrum, czyli krakowskiego stowarzyszenia "Kuźnica" i związanego z nim miesięcznika "Zdanie", uchodzącego za organ partyjnych reformatorów. Jego redaktor naczelny Zbigniew Regucki otrzymał naganę partyjną za "naruszanie zasad statutu PZPR, zobowiązujących dziennikarzy partyjnych do obrony generalnej linii partii". Rozmowę ostrzegawczą odbyto także z liderem "Kuźnicy" Tadeuszem Hołujem, który w jej wyniku podpisał oświadczenie, że "Kuźnica nie była nigdy, nie jest i nie zamierza być żadną alternatywą dla partii".

Znacznie trudniejsze niż obcinanie partyjnych skrzydeł okazało się wyciąganie z zapaści polskiej gospodarki. Generał Jaruzelski oraz jego najbliżsi współpracownicy okazali się niezdolni do wprowadzenia reformy porównywalnej chociażby z tym, co udało się zrealizować na Węgrzech rządzonych przez Janosa Kadara. Wprawdzie wielokrotnie mówiono w ścisłym kierownictwie PRL o konieczności korzystania z doświadczeń węgierskich, ale równocześnie padały w tym samym gronie propozycje w rodzaju tych, którą podczas dyskusji na temat sytuacji w rolnictwie przedstawił na posiedzeniu Biura Politycznego 30 marca 1982 roku generał Czesław Kiszczak: "Proponuję: przeprowadzić w ciągu dwóch, trzech tygodni uderzeniową akcję, wykorzystując w niej wszystkie siły i środki - studentów, młodzież szkolną, robotników, chłopów, wojsko do uprawienia i obsiania odłogującej ziemi, (...) wydać administracyjny zakaz podejmowania przez absolwentów szkół rolniczych pracy poza resortem rolnictwa".

Jedną z najistotniejszych konsekwencji stanu wojennego stało się zwiększenie uzależnienia gospodarczego Polski od ZSRR i innych państw RWPG. Reorientacja polityki zagranicznej PRL wynikała zarówno z izolacji, w jakiej znalazła się ekipa Jaruzelskiego w konsekwencji sankcji państw zachodnich, jak i przekonania większości jej członków o konieczności zacieśnienia związków z ZSRR. "Błąd szerokiego otwarcia Polski i uzależnienia jej od Zachodu - przekonywał w lutym 1982 roku na posiedzeniu Biura Politycznego generał Jaruzelski - obciąża nie tylko byłe kierownictwo [chodziło oczywiście o ekipę Gierka - A. D. ], lecz również przedstawicieli różnych środowisk, naukowców, specjalistów, handlowców itp. ".

Zręcznie eliminując z ekipy rządzącej zarówno komunistycznych dogmatyków, jak i liberałów, generał Jaruzelski w krótkim czasie po 13 grudnia zdołał spacyfikować wszelkie ruchy odśrodkowe w aparacie władzy. Równocześnie jednak - dysponując niezwykle silną pozycją osobistą i związaną z tym relatywnie dużą swobodą podejmowania decyzji - nie zdecydował się (aż do 1988 roku) na przeprowadzenie jakichkolwiek poważniejszych zmian ustrojowych. W szczególności nie miał ani pomysłu, ani odwagi na wyprowadzenie Polski ze ślepej uliczki centralnie sterowanej gospodarki. Co więcej, głosząc hasła o kontynuowaniu reform ekonomicznych, wymuszonych przez powstanie "Solidarności", w rzeczywistości - preferując nakazowy i centralistyczny styl rządów - utrwalił niewydolny model gospodarki, który ostatecznie załamał się kilka lat po wprowadzeniu stanu wojennego. -

Jest to skrót referatu przygotowanego na sesję "Stan wojenny - spojrzenie po dwudziestu latach" zorganizowaną przez Instytut Pamięci Narodowej.Autor jest doktorem nauk politycznych, pracownikiem Biura Edukacji Publicznej IPN.


| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.