|
Kilka słów o Renauld Sainsaulieu
Zawsze widzę Renauld Sainsaulieu w otoczeniu ludzi - jego studentów, przyjaciół, rodziny Kiedy zaprosił mnie do swojej posiadłości w Dordogne nie zdawałem sobie sprawy w jak wspaniałym miejscu się spotkamy. Z zamku, stojącego na urwistej skale, widać było w całej okazałości rzekę Dorgodne, której lśniące zakola zerkały z dołu. To był niezwykły klimat do rozmów o życiu, do pracy, do poznania się bliżej. W tym magicznym miejscu Đ gdzie natura i historia zrobiły tak wiele Đ Renauld był sobą. Pamiętam go tryskającego humorem, pełnego pomysłów i zawsze gotowego pomagać w sprawach dużych i małych. Dotyczyło to każdego, czy to przybysza z Europy Wschodniej, czy uczestnika formation continue.
Dzięki życzliwej pomocy Renauld ważna części polskiego środowiska socjologicznego, w drugiej połowie lat osiemdziesiątych i na początku lat dziewięćdziesiątych, znalazła w Paryżu - w LSCI CNRS i w Science Politiques Đ swoje nowe miejsce zawodowe. Wielu z nas przyjeżdżało do Francji kolejny raz, ale współpraca z Renauld Sainsaulieu miała niepowtarzalną temperaturę. Jego energia i chęć pracy dodawały nam skrzydeł.
Zawdzięczam Renauld bardzo wiele. Na pewno były to nowe wyzwania zawodowe pozwalające na konfrontację wyobrażeń polskich i francuskich socjologów o dobrze funkcjonującym przedsiębiorstwie, które nigdy nie przestaje być systemem społecznym. W polskich warunkach oznaczało to także dziedzictwo Solidarności jako specyficznego związku zawodowego, który wykonywał nietypowe zadanie zarządzania poprzez rady pracownicze. Ten epizod historyczny zbadaliśmy wszechstronnie, nie będąc wówczas do końca świadomi, że doświadczenia francuskie Đ do jakich należała choćby restrukturyzacja górnictwa węglowego Đ będą nam niebawem przydatne. Dzisiaj, z perspektywy czasu, powiedziałbym, że byliśmy wówczas nadmiernie zajęci swoimi sprawami, aby dostrzec przyspieszoną szansę uczenia się na cudzych błędach. Woleliśmy popełniać je sami w Polsce, już późnych latach dziewięćdziesiątych.
Ekipa Reanuld Sainsaulieu była różnorodna, ale zwłaszcza trzy osoby były mnie i wielu z nas najbliższe. Myślę o Nicole Fratellini, Tomas Lowit i Nelly Mauchamps. Praca i przyjaźń towarzyszyły nam niezmiennie przez te lata. Duchem tej współpracy pozostawał Renauld.
O wszechobecnej i cierpliwej uwadze Reanuld świadczyć mogą dwie przygody naukowe, które zainspirował. Jedną z nich były prace zarządu AISLF (Association Internetionale des Sociologues de Langue Francais). Dzięki rekomendacji Renauld zostałem wybrany do pełnienia zaszczytnej roli członka Zarządu AISLF. Wiedziałem, że w tym gronie jestem ăscojologiem z Europy Wschodniej", a więc, że powinienem pamiętać o problemach, które w tej części świata (nie tylko w Polsce) są na pierwszym planie. Był to rzeczywiście okres kiedy socjologów z Zachodu interesowały logiki transformacji w krajach postkomunistycznych
Drugą ăprzygodą" był trzymiesięczny staż, na który zostałem zaproszony w 1993 roku przez Association Developement et Emploi razem z moją koleżanką po fachu Đ Grażyną Gęsicką. Nie zdawaliśmy sobie wówczas jeszcze sprawy, że doświadczenia z Lille będą nam niebawem potrzebne w restrukturyzacji górnictwa w Wałbrzychu. Staż D&E otworzył nam oczy na całkiem nową dla nas dziedzinę ăgestion des ressources houmaines", która w Polsce była w powijakach.
Jak wiele trzeba słów, aby powiedzieć ăRenauld Sainsaulieu Đ przyjaciel ludzi". Myślę, że każdy kto spotkał Renauld, doceniając jego wspaniały dorobek profesjonalny, zgodzi się na te proste słowa.
|