09.07.07 Nr 158
   Papież przywraca starą mszę
KS. ANDRZEJ LUTER
Piękna egzotyka

Nie spodziewam się renesansu mszy trydenckiej. Znajomość łaciny w Polsce jest śladowa. Wierni zapewne będą woleli uczestniczyć w liturgii, którą rozumieją, niż odprawianej w języku dla nich obcym - mówi ks. Andrzej Luter, znany kapłan i teolog

opinie_a_4-1.F.jpg
Ks. Andrzej Luter jest wykładowcą Wyższego Seminarium Duchownego w Łowiczu
KFP

Rz: Czy ksiądz potrafiłby odprawić mszę według rytu przedsoborowego?

Ks. Andrzej Luter: Oczywiście, że tak. Zdarzało mi się odprawiać mszę przy bocznym ołtarzu katedry łowickiej, przy relikwiach świętej Wiktorii. Konstrukcja tego ołtarza w naturalny sposób sprawia, że mszę sprawuje się tyłem do wiernych.

Po łacinie?

Skąd, po polsku! Nie jest to zatem ryt przedsoborowy. Natomiast do dziś w seminariach praktykowane są raz w tygodniu tzw. gregorianki, czyli msze odprawiane właśnie po łacinie z towarzyszeniem śpiewu gregoriańskiego, ale przy ołtarzu posoborowym, a zatem również nie w rycie tzw. trydenckim.

Czy spodziewa się ksiądz powrotu rytu przedsoborowego na szerszą skalę?

Nie. W tej chwili - chyba nie przesadzę - 99,99 procent mszy świętych w Polsce odprawianych jest według mszału powstałego po II Soborze Watykańskim. Większość księży w Polsce to ludzie wyświęceni po reformie liturgicznej. W naturalny sposób dla nich tradycyjną mszą jest ta sprawowana przodem do wiernych i w języku polskim. Msza tzw. trydencka to dla nich piękna, ale w pewnym sensie egzotyka. Jeśli więc ktoś myśli, że teraz nastąpi masowy powrót do mszału rzymskiego, to się myli. Stary ryt będzie kultywowany, tak jak dotychczas, w małych grupach.

Co w takim razie wraz z dokumentem papieskim się zmieni?

Nie spodziewam się renesansu mszy trydenckiej. Znajomość łaciny w Polsce jest śladowa. Wierni będą woleli uczestniczyć w liturgii, którą rozumieją, niż odprawianej w języku obcym.

Zwolennicy mszy po łacinie argumentują, że stoi za nimi kilkusetletnia tradycja.

Tradycja to rzecz piękna i należy z uznaniem patrzeć na tych, którzy chcą ją kontynuować. Przestrzegałbym jednak przed licytowaniem, który ryt jest bardziej "duchowy" i "głębszy". Postawa rozbudzająca napięcia, a nie pojednanie, jest niezgodna z duchem dokumentu Benedykta XVI. Liturgia, niezależnie od rytu, musi być sprawowana ze starannością i respektem, ponieważ przez nią wkraczamy w związek z misterium Boga. Jeśli brakuje tego respektu, cierpi nie tylko jednostka, lecz cały Kościół, bo przez nadużycia sieje się niezgodę, niezależnie od rodzaju rytu. W historii liturgii jest wzrost i rozwój, a nie rozbicie czy pęknięcie.

rozmawiał Cezary Gmyz



Drukuj artykuł Drukuj artykuł Wyślij artykuł Wyślij artykuł

 

| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.